

W końcu nadchodzi pora, gdy śmierć coraz uporczywiej zaczyna nam zaglądać w oczy, a zatem i my jej, i jeśli nie chcemy odwracać wzroku, udając, że wszystko jest jak przedtem i że w tej sprawie nie ma już nic do zrobienia, pierwsze przychodzi nam do głowy następujące pytanie: „Co otrzymałem od życia? Co zdołałem osiągnąć?” Ale w tym pytaniu kryje się w istocie pytanie inne, znacznie poważniejsze i o wiele bardziej gorzkie, pytanie odwrotne: „Czego nie otrzymałem?” Ono z kolei zawiera w sobie pełen prostoty żal rodem z piosenki Combien je regrette...: jakże żałuję tego, co miałem, ale również tego, czego nie przeżyłem. W takiej chwili całe nasze istnienie ujawnia swoją drugą stronę, uzmysławiając nam przy tym, że ominęło nas wszystko to, czego nie otrzymaliśmy, chociaż mieliśmy to, co zostało nam dane. Tak że w końcu całe nasze istnienie, niezależnie od tego, jakie było, jawi się nam bardzo wyraźnie jako pomyłka.
„Jeżeli słowo przepadłe przepadło / Jeżeli zużyło się słowo zużyte / Jeżeli niesłyszane, niepowiedziane / Słowo jest niewypowiedziane, niesłyszane; / Jeszcze jest niewypowiedziane słowo. Słowo niesłyszane, / Słowo bez słowa [...] // Ludu mój, ludu [...] // Gdzie odnajdzie się słowo, gdzieś się słowo / Odezwie? Nie tu [...] / Nie tutaj czas ni miejsce, idą nadaremno. / Nie znajdą łaski, którzy pośród zgiełku zapierają się głosu / Czy siostra pomodli się za tych, którzy idą w ciemności, / którzy obrali się i opierają się, / Tych, co szamoczą się w nędzy pomiędzy porą a porą, / Pomiędzy potęgą a potęgą, / Którzy kochają wśród pustyni w ogrodzie / Pustyni pragnienia / Wypluwając z ust wyssaną pestkę”.
Z V cz. poematu „Popielec” Eliota

Francis Bacon, Crucifixion (fragment), 1950 r.
ALEKSANDRIA WIECZNACzytaj więcej: Samo słońce spoczęło, noc objęła, co jej się należy

Lekcją, jaką najłatwiej wynieść z obserwacji brutalnych darwinizmów rozwoju wartości w szklarni sztuki, jest ta prosta mądrość, iż postęp w wartościach nie wynika z tych wartości. Nie można narzucić nowych kanonów sztuki siłą sztuki - skoro właśnie zaprzeczasz sztuce, nicując ją pod inne plusy i minusy. Ta siła pochodzi skądinąd.
Niszczenie wartości i tworzenie nowych wymaga oparcia się na innych oczywistościach, zazwyczaj niższych, bliższych naturze, tj. stałym biologicznym - jak poczucie fizycznej mocy, bezpieczeństwa, atrakcyjności seksualnej, przynależności do grupy; jak lifestyle elit; jak pieniądz i sława.
Uprawiając sztukę w czasach panowania idei postępu, przystajesz na ślepe posłuszeństwo kaprysom rozstawiaczy drogowskazów.
Słyszą, a nie rozumieją, podobni głuchym. Do nich się odnosi powiedzenie: są tu, lecz jako nieobecni.
Heraklit
Odwiedza nas 57 gości oraz 0 użytkowników.