Konteksty

Andrzej StasiukWiele, wiele lat temu przyjechałem pierwszy raz do Austrii. Oczywiście do Wiednia. Mieszkam na południu polski, w dawnej Galicji, więc próbowałem się poczuć w dawnej Cesarsko-Królewskiej stolicy tak, jakby to była moja stolica. Leczyłem w ten sposób kompleksy prowincjusza. Niemniej jednak miałem poczucie, że wszystkie te wspaniałości wybudowano i urządzono w sporej części za pieniądze galicyjskich chłopów, których nędza w tamtych czasach była wręcz przysłowiowa. Krążyłem zachwycony między Heldenplatz i Stephanplatz i podziwiałem. Imperialność mieszała się ze swojskością, bo wokół słyszałem oprócz niemieckiego wszystkie słowiańskie języki plus oczywiście węgierski. Podobało mi się to. Nocą stawałem w kolejce po gorącą kiełbasę pomiędzy Chorwatami i Rosjanami. Taksówkami na ogół jeździli wąsaci Polacy. Rano na chodnikach leżało mnóstwo psich kup i ten widok również wzmacniał poczucie swojskości. No ale jak już powiedziałem, było to wiele, wiele lat temu…



Ewa Lipska
INSTRUKCJA OBSŁUGI

Próbuję uruchomić państwo.
Czytam uważnie instrukcję obsługi.
Obracam naród w lewo.
Obracam naród w prawo.
Ale państwo nie działa.
Naród jest martwy.
Dobieram rewolucje. Powstania. Klucze.
Ustawiam zasadzki dokładnie według opisu
ale państwo nie działa.
Naród jest martwy.
Pobojowiska zarastają trawą.
Rdzewieją teorie.
Zapalają się czerwone światła.
Włączam naród.
Wyłączam naród.
Przyciskam do piersi zbrodnię.
Rozdaję dzieciom
czekoladowe żołnierzyki.
Rakiety z marcepanu.
Ale naród jest martwy.
Wreszcie zgłaszam reklamację.
Sojusznicy sanitariusze
Turkusowe Anioły
wymieniają części zamienne.
Ale naród jest martwy.
Ktoś odsprzedaje język
przygodnym kupcom.
Ktoś inny pada
rażony piorunem
ponieważ działa tylko śmierć
program dziewięćdziesiąty dziewiąty.

Z zajezdni cmentarnej
wyjeżdża tramwaj
z ofiarami rozruchu.
Kontrolerzy jak zawsze
sprawdzają bilety.

Ewa Lipska

Co jest nieobyczajne? Trudno powiedzieć. Czy epizod, który chciałbym opowiedzieć, zasługuje na miano nieobyczajnego? Zapewne należy do obszaru, który pruderia tym mianem określała i określa. Czy słusznie? Czyżby w dziedzinie erotyki nie obowiązywały w gruncie rzeczy te same prawa, co w innych dziedzinach życia? Nieprzyzwoite jest kłamstwo, niewdzięczność, zdrada i tak dalej. Ale goła pupa? Pupa w oknie wystawowym na przykład...



Czesław Miłosz - 12. rocznica śmierci
(30 VI 1911-14 VIII 2004)

Mieszkamy we dwóch. Ja i telewizor. W górze pokój otwarty na atelier. W pokoju biurko i tapczan. W dole, w atelier całą ścianę wypełnia park: Tiergarten. Szare światło prószy spod sufitu.
Co dwie, trzy godziny: Kliks! i parę strzępów warszawskich ulic przelatuje przez ekran. Wciąż te same ulice, te same czołgi i ci sami żołnierze. Ci sami spikerzy. Nad budynkiem KC narodowa flaga.
0.40 Ostatnie wiadomości: „Czyżby Polska była członkiem NATO? Czy wolne państwo, wolny naród zostały wydarte rodzinie wolnych narodów?" - pyta Brandt, co w Warszawie klęczał przed pomnikiem.
0.45 Kliks. Jarzy się już tylko czerwona lampka sygnałowa.


W Rzymie na budynkach rządowych i na zwyczajnych domach obok trójkolorowych włoskich flag zawisły żółto-białe papieskie godła. Wcześniej takie połączenie byłoby nie do pomyślenia. Przypadała akurat siódma rocznica papieskiej koronacji i Pius XI miał odprawić z tej okazji uroczystą mszę w bazylice Świętego Piotra. Dwunastu służących w szkarłatnych mundurach wniosło papieża siedzącego na sedia gestatoria, tronie okrytym czerwonym jedwabiem, do ogromnego kościoła. Czekający od wielu godzin zwarty, wielotysięczny tłum wiernych zdołał ujrzeć przez moment białą papieską sutannę. Rzymscy przywódcy partii faszystowskiej wezwali swoich członków i zwolenników, aby dali dowód entuzjazmu dla podpisania traktatów i zebrali się na placu Świętego Piotra. Łącznie w ulewnym deszczu zgromadziło się tam dwieście tysięcy ludzi. Kiedy po mszy papież wyszedł na balkon, by ich pobłogosławić, rozległ się prawdziwy ryk radości. Pius XI spoglądał na przedstawicieli wszystkich jednostek rzymskiej faszystowskiej milicji trzymających dumnie sztandary, na nieprzebrane mrowie ucieszonych katolików wylewających się poza plac. Tego samego popołudnia ludzie zwołani przez oficerów faszystowskiej milicji przybyli fetować pod Pałac Kwirynalski, gdzie z balkonu pozdrowił ich król. Po jego prawicy stała małżonka, po lewicy - sekretarz Narodowej Partii Faszystowskiej.

Amalgamat kultury wg Lema

W dziejach pojawiali się niezliczoną ilość razy myśliciele, którzy sądzili, że naprawdę można wyjść w poznawaniu od zera i uczyniwszy z umysłu niezapisaną kartę, zapełnić ją jedynym koniecznym porządkiem. Fikcja ta była motorem zdumiewających wysiłków. A przecież taki zabieg jest nie do przeprowadzenia. Niepodobna rozpocząć czegokolwiek bez przyjęcia założeń, przy czym to, czy uświadamiamy sobie taki akt, w niczym nie umniejsza jego realności. Założenia te tkwią już w samej biologicznej konstytucji człowieka, jak również w amalgamacie kultury, która jest członem wpasowanym pomiędzy organizmy i środowisko, a daje się urzeczywistnić, ponieważ czynności, jakie trzeba podjąć, aby przeżyć, środowisko nie ujednoznacznia, lecz pozostawia organizmom szczelinę swobody wyboru, dostatecznie przestronną dla pomieszczenia tysięcy możliwych kultur.

Stanisław Lem, Głos Pana

Przesyt

Nie należy zakładać wielości bez konieczności. Na próżno staje się przez większą ilość to, co może stać się przez większą.

 

 

Wilhelm Ockham

Odwiedza nas 58 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony