Konteksty



jan potocki biografiaPotocki pozostał milczący, jeśli nie liczyć rzadkich uwag na temat uznania i starości czy kilku słów o przelotnej chorobie. Nic w nim nie jest spójne: chce być historykiem krainy, którą ledwie zna; zasiada w sejmie, którego językiem nie mówi; nie może się zdobyć na opuszczenie kraju, którego nie znosi; jego rodzice, teściowie i dzieci są arcybogaci, on zaś „z trudem wiąże koniec z końcem”; pisze powieść niezwykle oryginalną, która jednakże wybrzmiewa echem wielorakich i niekończących się głosów.



Jacek Podsiadło
BYLE DO ŁODZI

gdzie się podziały podziały
kiedyś ludzie byli z lodu albo z ognia
i wszystko było proste
jak protest wiedziałem kogo za co
za jaką cenę uderzyć



Słońce dało mu kamień
mówiący i prawdziwy
tak że ludzie nazwali go istotą gór

Był twardy silny i czarny i gęsty
ze wszystkich stron porysowany
Żyłkami które przypominały zmarszczki

Obmył tedy mądry kamień w żywym źródle
odział w czyste płótno
karmił jak małe dziecko
składał ofiary jak bogu

Potężnymi hymnami tchnął weń życie

Potem zapalił lampę w swoim czystym domu
kołysał w ramionach i unosił w górę
podobny do matki która trzyma w objęciach syna

Ty który chcesz usłyszeć głos Boga
zrób to samo
zapytaj go o przyszłość
a on ci szczerze wszystko opowie

Znalezione w:
Barbarzyńca w ogrodzie, Zbigniew Herbert



Matka Boska nawiedza piekł, a prowadzi ją „przez męki” archanioł Michał. Widzi grzeszników i ich męki. Jest tam między innymi pewna arcyciekawa kategoria grzeszników w płonącym jeziorze tak, że nie mogą więcej wypłynąć, „Pan Bóg już zapomina” – co za głębia i siła w tym wyrażeniu! I otóż wstrząśnięta i bolejąca Matka Boska pada na kolana u stóp stolicy Bożej i błaga o łaskę dla wszystkich w piekle, dla wszystkich, których tam widziała, wszystkich bez wyjątku. Toczy z Bogiem kapitalną rozmowę. Błaga Go, nie odchodzi, a kiedy Pan Bóg ukazuje przybite do krzyża ręce i nogi jej syna i pyta: jakże mam przebaczyć Jego oprawcom – Ona wzywa wszystkich świętych, wszystkich męczenników, wszystkich aniołów i archaniołów, żeby wraz z nią padli na kolana i błagali o łaskę dla wszystkich bez wyjątku. Staje na tym, że udaje się Jej przebłagać pana Boga, by co roku odpuścił grzesznikom męki od Wielkiego Piątku do Zielonych Świątek, a potępieńcy z piekła zaraz dziękują Panu i wołają: „Sprawiedliwe Twoje wyroki, Panie!”

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

Henrykowi Dasko in memoriam

Nazizm był zaraźliwy. Tak sądził Antoni Sobański, autor reportaży z Niemiec nazistowskich. W1937 r. na łamach „Wiadomości Literackich” wypowiedział się na temat fali agresywnego antysemityzmu w Polsce: „Czasami wydaje się - pisał - że w cztery lata po dojściu do władzy narodowych socjalistów w Niemczech ich antyżydowski jad przeżarł jakby jakąś tkankę naszej granicy i chlusnął cieczą nienawiści na całą Polskę”.

Ta „ciecz nienawiści” go przerażała. Tomasz Szarota, autor kompetentnego wstępu do tomu reportaży Sobańskiego „Cywil w Berlinie”, wspomina, że dalej Sobański opisał scenę, której był świadkiem: kopania przez ONR-owca leżącej studentki żydowskiej i operowania „najnowszą szlachetną białą bronią - żyletką”. I pisał Sobański: „Gdyby każdy prawdziwy polski patriota mógł odczuć tę głęboką i szczerą odrazę, jaką potrafi wzbudzić u człowieka zachodniego cały nasz kraj z powodu ustosunkowania się większości społeczeństwa aryjskiego do Żydów. (...) To nie kałmucka, dobrze Polakom znana twarz kozaka szarżującego na tłum z nahajką w ręku, ale oblicze rodaka w wolnej, wyśnionej Polsce, która podobno od wieków słynie z tolerancji. Wiemy, że naiwnością byłoby liczyć na uczucia humanitarne u naszych antysemitów - zbyt dalekie są one od ducha naszej epoki, ale pragnąłbym, aby ludzie ci zrozumieli, że na daleką metę szkodzą Polsce”.

Tomasz Szarota, z którego wstępu zaczerpnąłem ten cytat, skomentował to krótko: „Kilkadziesiąt lat później słowa te nic nie straciły na swej aktualności”.

Dziki Gon

Czy zatem historia ludzka jest „powieścią idioty / Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą”?
Makbet wyraził się tak o życiu, a nie o „historii” człowieka. Był w rozpaczy. Ale niezależnie od tego, czy ludzkie życie ma sens, czy go nie ma, czy coś znaczy, czy nie znaczy nic, będąc tylko krótkotrwałym miotaniem się po świecie, to i tak jego znaczenie nie tkwi oczywiście w Historii pisanej dużą literą. Istnieją tylko różne ludzkie historie, a z całego tego następowania po sobie, przeplatania się i nieskończonego gmatwania człowieczych wydarzeń nie można wyłuskać nic innego, jak tylko historie w liczbie mnogiej. Jakie wobec tego znaczenie mogą mieć te niezliczone historie zebrane razem? To pytanie nie ma sensu, bo nie różni się niczym od pytania, jak sumują się neandertalczyk i jego wędrówki plus „ludzie epoki brązu”, plus Ramzes Wielki, plus Temistokles, plus Aleksander, plus Romulus Augustulus etc. Znaczenie albo jest wpisane w każdy ciąg wydarzeń, albo go nie ma.

Terażniejsze życie

I może się tak stać, że nasze teraźniejsze życie, na które się jakoś godzimy, z czasem będzie się wydawało dziwne, niedorzeczne, niemądre, nie dość czyste, może nawet grzeszne…

Antoni Czechow, Trzy siostry

Miłosny nastrój u zwierząt

Jak myślisz, Sokratesie, jaka jest przyczyna tej miłości i tego popędu? Przypatrzże się, czy nie widzisz, jak szaleją ku sobie zwierzęta na wiosnę; czy które chodzi, czy lata, czy pływa,  wszystkie  miłosny  szał  ogarnia  i  najpierw  je  w  pary  łączy,  a  potem  im  każe wychowywać młode, i stare gotowe wtedy w ich obronie walczyć z najmocniejszymi nawet wrogami, choćby same były bardzo słabe, gotowe nawet ginąć w ich obronie, gotowe głodem przymierać, byleby młode przy życiu zostały,  gotowe na wszystko w świecie:  bo ludzie - powiada - mógłby ktoś myśleć, robią to samo z wyrachowania, ale skąd taki miłosny nastrój u zwierząt? Potrafisz powiedzieć?

Uczta, Platon

Odwiedza nas 57 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony