Share
 
Share


„Do poety „w wędrówce życia na połowie czasu” najsilniej przemawiały słowa mitu jego własnej genezy. (…) Ulubiony filozof, Heraklit z Efezu, zalecał: „Suchy blask to najmędrsza i najlepsza dusza”, ale i napominał: „Jest rozkoszą dla duszy stać się mokrą”. Musiał więc teraz, dla równowagi, kierować się emocjami, napić się z rzeki zapomnienia i niewiedzy. „Gdy mąż się upije, wtedy prowadzi go nieletni chłopiec, a on sam zatacza się i nie wie, dokąd idzie, gdyż jego dusza jest wilgotna”. Ten stan ducha, tak odmienny od cenionego na co dzień, aplikował sobie jako kurację. A dziecko? (…) Dla dziecka wszystko jest nowością; jest ono zawsze pijane. (…) Geniusz to dzieciństwo odnalezione świadomie, dzieciństwo obdarzone teraz, by mogło się wypowiedzieć, dojrzałością ciała i umysłu zdolną do analizy, pozwalającą porządkować sumę materiałów gromadzonych bezwiednie.”
M. Zaleski, Chłopiec imieniem Tomasz, w: Cz. Miłosz, Dolina Issy. Lekcja literatury z Markiem Zaleskim, Kraków 1998, s. 266

Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.

Share
 
Share


„Grecy wierzyli, że w podziemiach Hadesu cienie umarłych ożywają na chwilę, tylko jeżeli zakosztują świeżej krwi. Podobnie my możemy ożywić przeszłość, tylko jeżeli nakarmimy ją naszą własną krwią, naszą wiarą i naszą, nam tylko właściwą, walką”
Czesław Miłosz, z felietonu dla BBC (1955)

Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.

Share


Przed wojną, choć Miłosz lubił Ferdydurke, znali się przelotnie – gdy poeta znalazł się na Zachodzie, od razu zwrócili na siebie uwagę. W 1953 roku Miłosz będzie tłumaczył Mieroszewskiemu, że „Gombrowicz to jedyny pisarz na emigracji, który się liczy dziś w Polsce”, zaś Alberta Camusa prosił o pomoc w zainteresowaniu któregoś z paryskich teatrów wystawieniem Ślubu. Gombrowicz już wcześniej oceni, że „Ketman znakomity”, po Prix Européen westchnie: „dlaczego ja nie dostałem nagrody i nie pławię się w forsie jak Miłosz! (…) Jeżeli jednak komuś, poza sobą, miałbym przyznać tę nagrodę, to jemu, bo to talent i niezmiernie na czasie, a także pokrewny mnie duchem”, by rok później dodać – w całkowitej zgodności ze zdaniem poety – „Miłosz i ja to w ogóle jedyne osoby z emigracji, które mogłyby być zrozumiane po tamtej stronie. I jeszcze na kilka miesięcy przed śmiercią będzie czytał przysłany z Kalifornii list: „sytuacja w Polsce jest okropna, na poziomie głębszym niż polityka, bo myśl, język schodzi na dno, jakieś prasłowiańskie bagno, bełkotanie, mamlanie (…) wygląda, że możemy być ostatnimi polskimi pisarzami”.”
„Nie opowiadam się za sztuką wieczną, ani czystą, mówię jedynie Miłoszowi, że trzeba uważać, aby życie nie przetworzyło się nam pod piórem w politykę – albo w filozofię, albo w estetykę. (…) Lecz on mówi: - Lękam się… i lękam się tego, że gdy oddalę się od Historii (to znaczy od truizmów doby obecnej), będę samotny. Na co ja powiem: - Ten lęk (…) jest, zaiste, rezygnacją nie tylko z wybitności, ale i z własnej prawdy, jest rezygnacją z jedynego – chyba – heroizmu, który stanowi dumę, siłę, żywotność literatury. Ten kto się boi ludzkiej wzgardy i osamotnienia wśród ludzi, niech milczy. (…) Miłoszu: żadna historia nie zastąpi ci osobistej świadomości, dojrzałości, głębi, nic nie rozgrzeszy cię z ciebie samego. (…) Więc to wszystko staje się trudne, wątpliwe, ciemne, zagmatwane pod najazdem skomplikowanej sofistyki naszych czasów; ale odzyskuje krystaliczną jasność swoją, gdy pojmiemy, że dziś nie mówimy, nie piszemy w jakiś nowy i szczególny sposób, ale tak właśnie, jak to się działo od początku świata. I żadne koncepcje nie zastąpią przykładu wielkich mistrzów, żadna filozofia nie zastąpi literaturze jej drzewa genealogicznego, obfitującego w nazwiska, które napełniają dumą. Nie ma wyboru: można tylko tak pisać, jak Rabelais, Heine, Racine lub Gogol – albo wcale.
Witold Gombrowicz, Dziennik 1953-1958, dz. cyt., s. 91-93

Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.

Hiob

[…] pędzę dni i zaciąwszy zęby, spełniam swe przeznaczenie: przywodzę do zguby tysiące, żeby uratował się jeden człowiek. Ileż to na przykład trzeba było zgubić i zhańbić zacnych reputacji, żeby w wyniku otrzymać jednego tylko sprawiedliwego Hioba, na którym dawno, dawno temu tak złośliwie mnie okpiono! Tak, dopóki nie wyjawiono mi sekretu, znam dwie prawdy: jedną tameczną, tego tam, o której na razie w ogóle nie mam pojęcia, a drugą moją własną. I wcale jeszcze nie wiadomo, która będzie czystsza…
Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

Świątynia wiary

Nauka nigdy nie prowadzi do niedowiarstwa, ciemnota nas tylko w nim pogrąża. Człowiek ciemny, aby tylko co dzień widział jaką rzecz, wnet mniema, ze ją rozumie. Prawdziwy badacz natury wiecznie postępuje pośród zagadek; ciągle zajęty zgłębianiem, pojmuje zawsze przez pół, uczy się wierzyć w to, czego nie rozumie i tak zbliża się do świątyni wiary

Jan Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie

Do zajazdu przybyli...

01452291
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
1834
870
3642
1442005
41721
55585
1452291

Your IP: 3.235.137.159
2020-09-30 20:49

Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony