
„wszelki wyznawany lub praktycznie uprawiany monoizm wartościowania jest objawem degeneracji życia duchowego. Jest rezygnacją z realnego uczestnictwa w cywilizacji, do której się należy. (…) Cywilizacja jest zbiorem wartości zaakceptowanych generalnie w granicach tej harmonii, jaką dopuszcza świat abstraktów, a konfliktowych w każdorazowych zastosowaniach. Jest to realność naoczna, nie wynik refleksji teoretycznej. Cywilizacja nasza jest taką właśnie. Próba pozornego unieważnienia tej sytuacji lub wyparcia z pamięci jest tedy dekadencją podwójną: jest odmową udziału w ogólnocywilizacyjnym procesie stałego przezwyciężenia przeciwieństw, które są ujawniane przez wartości kultury, tj. odmową współtworzenia kultury; jest zarazem rezygnacją ze współtworzenia samego siebie w odnawialnej ciągle autoidentyfikacji, określanej również przez ów cywilizacyjny zasób. Jest tedy odmową stawienia czoła losowi przez arbitralną doktrynizację losu”.
Leszek Kołakowski

Auguste Rodin - Brama piekieł
Nigdy nie umiałem pokonywać międzyludzkiego dystansu. Zwierzę jest przytwierdzone do swego Tu i Teraz wszystkimi zmysłami, a człowiek potrafi odrywać się, wspominać, współczuć innym, wyobrażać sobie ich stany i uczucia - co, na szczęście, jest nieprawdą. W takich próbach pseudowcieleń i przenosin siebie tylko umiemy, mgliście, niejasno, sobie wyobrażać. Co by się z nami stało, gdybyśmy naprawdę mogli współczuć innym, z nimi czuć, za nich cierpieć?
To, że ludzkie boleści, strachy, cierpienia rozpadają się ze śmiercią osobniczą, że nic nie pozostaje po wzlotach, upadkach, orgazmach i torturach, jest godnym pochwały darem ewolucji, która upodobniła nas do zwierząt. Gdyby po każdym nieszczęśliwym, umęczonym pozostawał choć jeden atom jego uczuć, gdyby tak rosło dziedzictwo pokoleń, gdyby choć skra mogła przeniknąć z człowieka do człowieka, świat byłby pełen ryku przemocą wydartego z kiszek. Jesteśmy jak ślimaki przylepione każdy do swojego liścia. Oddaję się w obronę mojej matematyce i powtarzam, kiedy mi nie wystarcza, ten ostatni ustęp wiersza Swinburne'a:
I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
Wolni od pragnień i wolni od burz,
Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche.
Ktokolwiek jest tam pośród gwiezdnych głusz,
Za to, że minąć dniom żywota dano,
Za to, że nigdy raz zmarli nie wstaną
I rzek gwałtownych nurt, zmącony pianą,
Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.
Głos Pana, Stanisław Lem
„wszelki wyznawany lub praktycznie uprawiany monoizm wartościowania jest objawem degeneracji życia duchowego. Jest rezygnacją z realnego uczestnictwa w cywilizacji, do której się należy. (…) Cywilizacja jest zbiorem wartości zaakceptowanych generalnie w granicach tej harmonii, jaką dopuszcza świat abstraktów, a konfliktowych w każdorazowych zastosowaniach. Jest to realność naoczna, nie wynik refleksji teoretycznej. Cywilizacja nasza jest taką właśnie. Próba pozornego unieważnienia tej sytuacji lub wyparcia z pamięci jest tedy dekadencją podwójną: jest odmową udziału w ogólnocywilizacyjnym procesie stałego przezwyciężenia przeciwieństw, które są ujawniane przez wartości kultury, tj. odmową współtworzenia kultury; jest zarazem rezygnacją ze współtworzenia samego siebie w odnawialnej ciągle autoidentyfikacji, określanej również przez ów cywilizacyjny zasób. Jest tedy odmową stawienia czoła losowi przez arbitralną doktrynizację losu”.
Leszek Kołakowski
Auguste Rodin - Brama piekieł
Odwiedza nas 79 gości oraz 0 użytkowników.