Nienasyceni
O, są i w piekle ci, co pozostali pyszni i okrutni, mimo bezspornej już wiedzy i widoku nieodpartej prawdy; są i tacy straszni, co bez reszty pojednali się z szatanem i z jego pysznym duchem. W nich piekło jest już dobrowolne i nienasycone; to już męczennicy z własnej woli. Sami bowiem rzucili na siebie przekleństwo, przeklinając Boga i życie. Karmią się swoją zatwardziałą pychą, jakby kto głodny na puszczy własną swą krew jął wysysać ze swego własnego ciała. Na wieki wieków są jednak nienasyceni, a odrzucają przebaczenie, przeklinają Boga, który ich woła. Boga żywego bez nienawiści nie mogą oglądać, domagają się więc, żeby nie było Boga życia, żeby Bóg unicestwił Siebie i całe Swoje stworzenie. Wiecznie tak będą płonąć w ogniu gniewu swego, pragnąc śmierci i niebytu. Lecz nie zaznają śmierci…
Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow
Casus Rafał Wojaczek
Nasze głębokie nieporozumienia sięgają tak daleko, że to staje się groźne. Casus Rafał Wojaczek. Niby to poeta, który mógł napisać „mistrzowi mowy polskiej Tymoteuszowi Karpowiczowi”. Coś przerażającego – i to wszystko, co narasta na wiersze tego gałgana, któremu nikt dobrze nie dał w mordę i nie ocalił przez to od samobójstwa, od megalomanii i od strasznej, prowincjonalnej zapaści. Właściwie zawsze, kiedy mam do czynienia z takimi typami, myślę, że są źle wychowani. Skąd w każdym wierszu: „srać”, „krocze”, „sperma” itp. To wszystko stanowi całość naszego życia, ale w innych proporcjach. Pasja bierze na faceta, no i na tę wrocławską atmosferę, gdzie Tymek cały król, a trzech myśli sklecić nie potrafi, zapadły w litewskie błota. I to się tak krzewi, rośnie, rozmnaża, zdobywa, staje się powoli treścią, rdzeniem, wyjaławianiem wszystkiego, co mogło być myślą. Ciągle mówią: Norwid, Norwid! Norwid był grafoman, ale Norwid myślał.”
15.12.1973
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III