Stanisław Lem - inflacja słów

Inflacja słowa drukowanego spowodowana jest, zapewne, wykładniczym wzrostem liczby piszących, ale w równej mierze ? polityką edytorską. Dziecięctwem naszej cywilizacji był stan, w którym czytać i pisać umiały tylko osoby wybrane, rzetelnie wykształcone, i podobne kryterium działało też po wynalezieniu druku, a jeśli nawet wydawano dzieła głupców (czego uniknąć całkowicie chyba niepodobna), to ich ogólna liczba nie była astronomiczna jak dzisiaj. Obecnie w zalewie tandety tonąć muszą publikacje cenne, ponieważ łatwiej jest odnaleźć książkę wartościową wśród dziesięciu kiepskich aniżeli ich tysiąc w milionie. Nadto nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu ? mimowolnego powtarzania cudzych a nieznanych myśli.

Stanisław Lem, Głos Pana

Wykluczenie sumienia

W państwie totalitarnym, w którym wszystko, co ludzkie, uległo upaństwowieniu, tylko najwyższa władza była w prawie typowania ofiar. W państwie wielkich swobód osobniczych byli samozwańczy likwidatorzy zła, swobodni w jego rozpoznawaniu i ściganiu. Ta zależność wyjaśnia pokrewieństwo obu formacji – w rozgrzeszeniach, jakie dają sobie mordercy, bo zarówno totalna uległość autorytetom, jak totalna negacja wszelkiej uległości wyklucza z rachunku czynów sumienie, różnymi drogami prowadząc do tożsamego finału we krwi.
Stanisław Lem, "Biblioteka XXI wieku / Golem XIV"
Ze wstępu do fikcyjnej książki:
Horst Aspernicus, "Der Völkermord. I. Die Endlösung als Erlösung. II. Fremdkörper tod."

Odwiedza nas 30 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony