Lewkonie

Wczoraj imieniny Jurka. Byłem na cmentarzu, złożyłem parę różowych lewkonii, jak wtedy do trumny. I to wszystko. Uczucie bezsilnej wściekłości, że to wszystko tak przemija, że już nic z tego nie ma, ani z mego uczucia, ani z jego osobowości. Złość, gniew na przemijanie świata, na ten proch, w który się bezustannie obracamy, na tę straszną robotę czasu i śmierci. Bezradność wobec samego siebie – wstrząsająca i irytująca. Samemu sobie nie można nakazać, aby być, aby trwać. I że to wszystko, co chwilami wydaje się ważne, wobec wieczności nie ma żadnego znaczenia. Pod tym kamieniem, na którym leżały kwiaty, wyobraziłem sobie już szkielet, już resztki drewnianej trumny, już nic – jak w tym grobie, gdzie pochowano starego Piotrowskiego na miejscu jego małej córeczki – i w którym nie było już nic prócz ziemi. I ta myśl, że żaden bunt już tutaj nic nie pomoże – i że to wszystko w bezładzie świata nie ma żadnego znaczenia. O, jakże bym chciał to widzieć zupełnie inaczej. Ale nie mogę. „Rozpacz” zamknięta we mnie. I czy na całą wieczność?

24.02.1966
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III

Wola mocy koniecznej

„[…] niech Pani nie wzywa gości, niepokoi mnie samo myślenie, gdzie mogłabym ich usadzić, skąd wziąć siły na rozmowę. Duża rozbieżność we mnie istnieje teraz między lubieniem i ciekawością, co słychać, a wolą mocy konieczną do urzeczywistniania tych zjawisk. Telefonują od czasu do czasu różne osoby niewidywane już na co dzień, pytają, czy mi czego nie brakuje, czy mogłyby przyjść. Uspokajam, że wszystko w porządku i że przyjście możemy odłożyć na później”.

Maria Janion

znalezione w: Transe - traumy - transgresje. T. 2: Prof Misia

Odwiedza nas 11 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony