
Przemeczku, więc te nawyki wileńskie są moim obciążeniem. To jest moja cenzura prawdziwa: żeby nie brylować, nie popisywać się jako subtelny artysta prozaik. Tak się stało w moim życiu. Co to jest warte?
A literatura - w ogóle ma bardzo krótkie nogi.
Bałem się, że padnie tu ta złowieszcza diagnoza, którą pan tak często powtarza ostatnio.
Proszę spojrzeć samemu. Z dziewiętnastowiecznej literatury paru naszych autorów się czyta. Przede wszystkim z powodu samego języka, język jest nieznośny. Czy jest pan w stanie młodopolskie powieści czytać? W ogóle przepadły.
Czytaj więcej: Być zapomnianym, jest to całkowicie naturalne
Deszcz w maju
Poczerniała blacha
na piecu
powoli stygnie,
gdy pierwsze krople
uderzają o dach.
Późno: noc ściemniała jak owoc –
i nagły aromat gruszek wypełnia pokój.
Tuż przed świtem
powraca znowu, ale mocniej –
biały, równy werbel dziennego deszczu
złapanego w głęboki cebrzyk księżyca.
Blaszki tłuczonego światła
zasypują ocean i niebo,
wzgórze otwiera się ku wzgórzu,
a ja budzę się ku prostej tęsknocie,
ku wszystkiemu, czego chcę od tej zwykłej godziny,
od tej zwykłej ziemi,
tak długo już poślubionej czasowi:
słyszeć tak, jak morskie kraby słyszą fale,
głośno niczym drugie serce;
widzieć tak, jak zieleń widzi słońce,
z niepodzielną uwagą ślepej miłości.
Jane Hirshfield
Przełożyła Magda Heydel
"Wyzwolenie to przede wszystkim usunięcie z pola widzenia owej strony mroku, by nie mąciła nieskończonej piękności dramatu między duszą a powagą istnienia" - między innymi te słowa prof. Elzenberga, jak i twórczość Herberta towarzyszą mi już od dłuższego czasu, gdy patrzę na płótna Danowskiego.

Paweł Danowski: Ucieczka, albo schowanie; olej na płótnie, 130x80
***
U mnie tym stosunkiem [do zdarzeń] było z początku doprowadzenie do kresu [...] historiozofii pesymistycznej; ostateczne zwątpienie w sensowność dziejów, w znacznej mierze - w człowieka w ogóle. To minęło [...]. Co przyszło na miejsce zwątpienia? na razie tylko spokojne opowiedzenie się przy kulturze; zwiększenie poczucia jej wagi, dostojeństwa, substancjalności. Odpadnięcie wszystkiego, co mogło uchodzić za «zabawę w kulturę». Umocnienie się w przekonaniu - nie! w afirmacji istotniejszej od wszystkich przekonań - że wbrew wszystkiemu te stare zręby warto podtrzymywać, śród świata zbrodni dźwigać ten gmach rozjaśnienia. I może jeszcze: poczucie absolutnej dwutorowości dziejów dziejów zbrodni i dziejów ducha, idących obok siebie bez najmniejszego wzajemnego oddziaływania, tworzonych przez gatunki ontologiczne bardziej sobie obce niż w zoologii jaszczury i ammonity (5 XII 1941, HE: K, s. 298).
Henryk Elzenberg
dziennik, 05.12.1941
Czytaj więcej: Trzcina, która się łamie, poznaje swoją niezłomność
Człowiek w tym wszystkim, co najważniejsze i najbardziej znaczące, jest niewolnikiem Mocy, której w żaden sposób nie może się przeciwstawić, a to poddaństwo bierze początek z jego kondycji „śmiertelnika”, a potem trwa niezmiennie na skutek czasu, który ani na chwilę nie przystaje, na skutek nadciągającej starości, na skutek chorób (keres), które są przyrodzone jego ciału jak namiętności naturze jego duszy. Ludzka godność ma w tym swoje źródło, to także jest podwaliną ludzkiej wolności (IX, 28).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
Odwiedza nas 76 gości oraz 0 użytkowników.