Dualizm rozgrzeszenia

No tak, ale przed bogami ani się ukryć, ani im gwałtu zadać nie można. Zapewne,  ale jeśli  ich w ogóle nie ma albo się nie troszczą  o  ludzkie  sprawy,  to i my  się nie mamy  co  troszczyć o to, żeby się kryć. A jeżeli  są i nami  się  interesują , to przecież my znikąd  o nich nie wiemy,  aniśmy o nich  nie słyszeli, jak  tylko  z podań i z genealogii  u poetów. A poeci sami mówią, że można z pomocą ofiar  i błagalnych modłów i wotów na bogów wpływać i przeciągać ich na swoją stronę. Poetom  albo trzeba wierzyć  w  jedno  i w drugie, albo nie wierzyć ani w  jedno,  ani w drugie. Więc  jeżeli wierzyć, to  zarabiać  nieuczciwie, a z  tego,  co się zarobi, opłacać  ofiary. Jeśli będziemy uczciwi, unikniemy kary boskiej, ale odepchniemy zyski z nieuczciwości. A jeśli nieuczciwi, to zarobimy grubo, a modląc się i grzesząc potrafimy jakoś bogów ubłagać i ujść bezkarnie. Ale jednak w Hadesie będziemy karani za to, cośmy tutaj nabroili – my sami, albo nasze wnuki! Ależ mój kochany, powie ten, co wnioskuje; przecież znowu wtajemniczenia i nabożeństwa żałobne wiele mogą zrobić i ci bogowie, którzy rozgrzeszenia przynoszą – jak mówią największe państwa i potomkowie bogów, poeci i prorocy, który objawiają, że to tak jest.
Platon, Państwo

Paruzja

Po dwóch tysiącach lat jest to jednak niezadowalające rozwiązanie, dlatego że jeżeli moc wcielenia i męki Pana nie uzdolniła nas do tej pory do nawrócenia na świętość, to po dwudziestu wiekach od wybicia «ostatniej godziny» świata myślenie, że staniemy się do tego zdolni teraz, gdy zapomnieliśmy o sensie obietnic, w które wierzyliśmy, jest nieprzyzwoite. Czy chcemy przez następne tysiąclecia kontynuować grę, w której Bóg nam nie pomaga, gdyż na to nie zasługujemy, a zarazem być świadomi, że człowiek bez Jego pomocy nie ma wartości?
[...]
Jesteśmy [...] zjednoczeni z Bogiem w zupełnie innym sensie. W tym, że wraz z duchem, który jest w nas, umieramy. Podczas gdy Bóg «przegrany» i «zwyciężony» zsunął się z krzyża jako nieużyteczny i zapomniany kawałek ciała, my wraz z naszą wiarą wstępujemy na krzyż, toczymy ostatnią bitwę, konamy i wołamy «Eli, Eli, lama sabachtani?» Tak - o to prosimy, wołając - dopiero wtedy wypełni się to, czego zabrakło cierpieniom Chrystusa [Kol 1, 24] i dokona się ostateczny, radykalny zwrot. Nasza ofiara przyniesie życie. Bóg zmartwychwstanie. Musimy doskonale kochać Boga, który nam się ofiarował i oczekuje od nas zbawienia. Za bardzo nas jednak unieszczęśliwił, rozczarował, zmęczył, abyśmy mogli to czynić.
S. Quinzio, Un Commento alla Bibbia
Znalezione w: Dariusz Czaja, Lekcje ciemności

Do zajazdu przybyli...

02179370
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
746
683
8245
2165931
21034
28754
2179370

Your IP: 3.238.180.255
2022-05-23 23:39

Odwiedza nas 35 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony