Kto milknie

Kto milknie, niech nie ogłasza hucznie, że zamilknie. Zamilknąć trzeba w świecie bezszelestnie.

Dziennik 1943-1948, Sándor Márai

Szaleństwo krążących derwiszów, niezwykłość palarni opium, urok i ożywienie kawiarni, rytuały religii Proroka

Potocki wędruje po Konstantynopolu bez żadnego planu ani celu, ale zawsze pełen gotowości. Dostrzega to wszystko, co każdy przechodzień: nieustającą zachętę do czerpania rozkoszy, chłód kiosków, szaleństwo krążących derwiszów, niezwykłość palarni opium, urok i ożywienie kawiarni, rytuały religii Proroka, wrzawę bazarów. Ale owo pocztówkowe decorum, którym karmią się szablony podróżnych, mu nie wystarcza: on chce poznawać. Odznacza się ogładą i zręcznością, toteż zyskuje przychylność kacyków, dla których wydaje ucztę i przyjmuje ich zaproszenia, ogląda, słucha opowieści i objaśnień.

Urządza się tak, żeby rozumieć, co się dokoła niego mówi, i nadstawia ciekawie ucha. Szybko pojmuje, że łagodna gnuśność obyczajów, która w sposób całkiem naturalny zdaje się odpowiadać nielitościwej srogości władzy i dokuczliwości klimatu, odnajduje się w literaturze już mu znajomej, ale jeszcze dotychczas niesmakowanej w jej kontekstach. Są to opowiastki, których hrabia nieznużenie wysłuchuje w kioskach, na bazarach, a zwłaszcza w kawiarniach. I jakkolwiek wydaje się, że krajczyc nie zamierza zasmakować w przyjemnościach cokolwiek podejrzanych, takich jak opium czy wdzięki pusztów („młodych i pięknych chłopców, których zachowanie się i zajęcie nie są bynajmniej dwuznaczne”), chętnie oddaje się sztuce układania opowiastek wschodnich.

Tym oto sposobem listowne relacje z podróży przyjmują nową formę: w ton zwierzenia, w opis postrzeganego i smakowanego świata włącza się opowiastka na modłę literackiej fikcji. Zupełnie jakby raport z doświadczania świata, przywoływanie rzeczywistości teraźniejszej lub przeszłej były niewystarczające bez tego metaforycznego odbicia, jakie stwarza wymyślony świat. Można już teraz dostrzec, dlaczego ogromne, erudycyjne dzieła Potockiego okażą się niczym bez Rękopisu znalezionego w Saragossie i dlaczego sama powieść nie zdoła wypowiedzieć tego wszystkiego, co jej autor miał do powiedzenia na temat ludzi i świata oraz ich przedstawienia. Z drugiej strony widać także kunszt, estetykę tych opowiastek układanych na modłę Wschodu i wplatanych w listy z podróży: jest to sztuka pastiszu, zapożyczenia i syntezy. Są to elementy, które Potocki rozróżnia i odtwarza z wielką finezją w duchu wschodniej tradycji, gdzie splatają się źródła indyjskie, perskie i arabskie, przyswojone przez świat turecki, jak niezbicie wykazuje ksiądz Toderini w swoim dziele i jak to sugeruje spójność „mitu wschodniego”, na który składają się bardzo różnorodne elementy. W tych opowiastkach Potocki ujawnia całą głębię doznań, jaką skrycie wyznawał na początku podróży: jest nie tylko mierniczym stojącym na czatach, zestawia także swoje doświadczenie z rozległą wiedzą zaczerpniętą z książek; jego ciekawość, jak sam mówi, „wykarmiła się badaniem historii i literatury ludów wschodu”.


Znalezione w: Jan Potocki. Biografia, François Rosset, Dominique Triaire

Do zajazdu przybyli...

01528217
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
400
1024
3806
1516210
2780
35950
1528217

Your IP: 18.213.192.104
2020-12-03 11:41

Odwiedza nas 55 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony