Granice doświadczenia

Doświadczenie osobiste jest niewątpliwie pożyteczne. Ale gdyby się ściśle przestrzegało granic takiego doświadczenia, okropnie zacieśniłoby się twórczość poetycką, a nawet twórczość filozoficzną. Gdyby trzeba było czekać starości, aby się ośmielić o niej mówić, albo ciężkiej choroby, aby móc o niej wspomnieć, gdyby trzeba było samemu doznać wszelkiej udręki albo zamętu umysłu, aby je ująć w słowa, przekonalibyśmy się, że do napisania pozostaje zaiste niewiele. I jasne jest, że o wielu sprawach w ogóle by nie napisano, gdyż ten, co by ich doświadczył, mógłby nie być osobą obdarzoną talentem, zdolną do analizowania ich i wyrażania.
Konstandinos Kawafis, Ars Poetica

„na razie”

Niejasna, a urzekająca łatwo atmosfera młodzieńczości w Polsce polega na tymczasowości, także na niej. Tam wszystko robi się na razie. Na razie się pracuje, na razie mieszka, na razie ma się z kimś związek, na razie się żyje. Bardzo to jest ciekawe, pociągające. Ale kiedy się przekroczy trzydziestkę i swoim osobistym „na razie” nie jest się już dłużej z tym wielkim, ogólnym „na razie”, wtedy powstają kłopoty. Może tylko dla tych, którzy chcą je mieć. Tylu znam nawet pięćdziesięcioletnich, którzy w tym ogólnym „na razie” całkiem dobrze się czują i udają młodych. Ale w każdym razie żałośnie wyglądają. Oczywiście biada przede wszystkim tym, którzy wiedzą, że wyglądają jakoś.
Ci wczorajsi goście byli bardzo pewni siebie i wyposażeni w niezmierną energię. Ciągnie ich, uciąga, podwójne „na razie”, ciągle jeszcze „na razie” ich własnej młodości i wielkie „na razie” polskie. Wszystko w ich najmniejszej odrobinie życia ma jeszcze wielki sens, ponieważ wszystko służy jakiejś ich przyszłości, wszystko może się tej przyszłości przydać, szczególnie może się im przydać pobyt w Italii. Na ich tle tym wyraźniej widzę moje po nic i ponikąd. Jeszcze raz stare zagadnienie: jak znaleźć sobie bytu, już nie dla przyszłości, która oczywiście jest, ale jest tylko jakaś tam, bez żadnej siły uciągu, bez żadnego już urzekania? Jak żyć o wyłącznie własnych siłach, na własny rachunek, po siebie samego tylko, po siebie, co do którego ma się tyle podejrzeń i niepewności? Z dawnego „na razie” zostało mi tylko przyzwyczajenie: „na razie” nie myśleć o tym, że już nie ma dla mnie żadnego „na razie”.

07.03.1966

Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek

Do zajazdu przybyli...

01378711
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
106
741
5034
1359168
23726
66270
1378711

Your IP: 54.160.19.155
2020-08-14 02:30

Odwiedza nas 171 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony