
Ujrzeć ją można (…) letnim czasem, od Dni Maju i Czerwia aż po dni Paździerza, ale najczęściej zdarza się to we Święto Sierpu, które prastarzy zwali: „Lammas”. Objawia się ona jako Panna Jasnowłosa, we kwiatach cała, a wszystko, co żywie, podąża za nią i lgnie do niej, zajedno, zielę i zwierz. Dlatego i imię jej jest Żywia. Prastarzy zwą ją: „Danamebi” i czczą ją wielce. (…) Kędy Żywia stąpnie, ziemia kwitnie i rodzi, i bujnie lęgnie się wszelaki stwór, taka jej moc. Ludy wszystkie ofiary jej składają z urodzaju, w nadziei płonnej, że ich, nie cudzą dziedzinę Żywia odwiedzi. Bo mówią też, że kiedyś na koniec osiądzie Żywia wśród tego ludu, który się nad inne wybije, ale są to, ot, babskie baje. Bo prawie mędrcy powiadają, że Żywia ziemię jeno kocha i to, co rośnie na niej i żyje, jednako, bez różnicy płonka to najmniejsza czy robak najlichszy, a ludy wszelkie dla niej nie więcej znaczą niźli owa najchudsza płonka, bo przecie i tak przeminą kiedyś, a nowe po nich, inne przyjdą plemiona. A Żywia wieczną jest, była i będzie, zawsze, po koniec wieków.
Ostatnie życzenie, Andrzej Sapkowski

TOMASZ RÓŻYCKI
Nie ma odpowiedzi
Szkoda, że cię tu nie ma, nie było, nie będzie.
Ten brak nazywamy tu życiem: jeśli rośnie,
to właśnie w twoją stronę, czyli do nicości,
jeżeli prawda jest, że adres twój i śmierci
są dziwnie zbieżne – gdzieś tam, w nieskończoności.
Gdzie indziej może mieszkać tak skończona całość?
Tymczasem tu zewsząd brak sam wyłazi na jaw:
brakuje, jak zwykle, do pierwszego. I gości
nie ma czym poczęstować. Nie ma odpowiedzi.
Synu, nie mają wina. Nie ma z kim pogadać,
lecz nawet jeśli już jest, to przecież najbardziej
brakuje słów. I wówczas pozostają gesty,
geściki. Ciało wciąż tak bezwstydnie samotne
nie potrafi już wytrwać we wstrzemięźliwości –
zdradza je krok za dużo, puls, ruch, drgnienie powiek,
kiedy pada pytanie, zbyt głośna odpowiedź.
Tomasz Różycki
Zeszyty Literackie Nr 121
Zapowiedzi Zeszytów Literackich:
Tomasz Różycki, Tomi. Notatki z miejsca postoju
***
Bogowie Różyckiego
Herezją jest dotykać słowem transcendencji. Poetyckie próby, nie znajdując na ogół odpowiedzi, toną na mieliznach słowa, trąc swoją męczarnią po bruku banału. Jednakże w naszym miasteczku jest poeta, który „nie ma odpowiedzi” i mieć jej nie musi. Można przy nim być wierzącym w gościniec apostatą, wątpiącym chrześcijaninem w drodze ku bogactwu słowa - pełnego w rozmach zadziwiającej skromności przepełnionej ambiwalentnym znaczeniem. Czyż życie nie jest zaprzeczeniem wątpiącego w Boga? Przynajmniej wobec nieskończonej śmierci o zadziwiająco zbliżonym adresie do miejsca, gdzie przebywa boska, skończona całość. Oto bogowie Tomasza Różyckiego, w Kanie Galilejskiej, wstrząsająco ludzcy, zatrzymują w zadumie moje człowieczeństwo nadwyrężone czasem, odmienianiem codzienności przez przypadki, na którą wciąż nie posiadam znaczącej odpowiedzi.
Pisał pan: „Wszyscy z zupy, cały naród. Życiorysy jak przypalona zupa, pejzaż jak zupa rozlana”.
- Polak bez zupy to jakiś taki małopolski. Polska powinna mieć dymiący talerz zupy w herbie, a nie jakiegoś orła, który z tymi rozcapierzonymi szponami wygląda tak, jakby go ktoś na chwilę do prądu podłączył.
Jakby tak przymrużyć mózg, to znaczy skupić się, to można by każdego człowieka przyzupić.
Daj posmakować, a powiem ci, kim jesteś?
- Uchyl rąbka pokrywki. Najwięcej to mamy chyba grochówek i żurku, bo to ludzie pospolici. Niektórzy z wkładką, inni bez. Smakują, ale tylko wtedy, kiedy kontakt z nimi jest raz na jakiś czas. Pomidorowych też dużo, to raczej lud z miasta. Ten bardziej pospolity z ryżem, mniej z makaronem, bo pomidorowa ma szczeble – ta kremowa z bazylią wstydzi się tej z ryżem, chociaż to jedna rodzina.
A zwodnicze kapuśniaki? Przaśne fasolowe? Chytre szczawiowe? I te wyprane z płci jarzynowe. A nad nimi wszystkimi Król Polski Jego Wysokość Rosół, ponadpłciowy. Nasza hostia niedzielna, którą spożywamy łyżką w pocie czoła.
Janusz Rudnicki w rozmowie z Dorotą Wodecką
Męczący fenomen: wszystkie moje emocje, działania są jednocześnie tak bardzo rzeczywiste i jednocześnie tak bardzo nierzeczywiste. Moje miotanie się i niekonsekwencja są tylko miotaniem się i niekonsekwencją tych dwóch odczuwań. Fakty zależą od tego, jaka jest proporcja w danej chwili, czy jedno przeważa, czy drugie. I dlatego ta linia jest tak kręta, dlatego taki zygzak. I właściwie trudno się dziwić, że zajmuję się literaturą. Idealne medium rzeczywistości – nierzeczywistości. Kiedy widzę, że jestem w towarzystwie złożonym z kilku osób, co najmniej z dwóch, czyli mnie i jeszcze kogoś, mam zawsze wrażenie, że jest to teatr. W rzeczywistości codzienne, ciągłe sytuacje nie są ani życiem, ani teatrem, z wyjątkiem tych najprostszych, najbardziej skonwencjonalizowanych. Prawda wymyka się stale z każdej strony. W rezultacie wszystko jest zawieszone między „teatrem” a „życiem”. oczywiście jest w tym nieodwracalna jednokierunkowość. „Życie” dąży w kierunku „teatru”, nigdy odwrotnie.
11.04.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek
Niejasna, a urzekająca łatwo atmosfera młodzieńczości w Polsce polega na tymczasowości, także na niej. Tam wszystko robi się na razie. Na razie się pracuje, na razie mieszka, na razie ma się z kimś związek, na razie się żyje. Bardzo to jest ciekawe, pociągające. Ale kiedy się przekroczy trzydziestkę i swoim osobistym „na razie” nie jest się już dłużej z tym wielkim, ogólnym „na razie”, wtedy powstają kłopoty. Może tylko dla tych, którzy chcą je mieć. Tylu znam nawet pięćdziesięcioletnich, którzy w tym ogólnym „na razie” całkiem dobrze się czują i udają młodych. Ale w każdym razie żałośnie wyglądają. Oczywiście biada przede wszystkim tym, którzy wiedzą, że wyglądają jakoś.
Ci wczorajsi goście byli bardzo pewni siebie i wyposażeni w niezmierną energię. Ciągnie ich, uciąga, podwójne „na razie”, ciągle jeszcze „na razie” ich własnej młodości i wielkie „na razie” polskie. Wszystko w ich najmniejszej odrobinie życia ma jeszcze wielki sens, ponieważ wszystko służy jakiejś ich przyszłości, wszystko może się tej przyszłości przydać, szczególnie może się im przydać pobyt w Italii. Na ich tle tym wyraźniej widzę moje po nic i ponikąd. Jeszcze raz stare zagadnienie: jak znaleźć sobie bytu, już nie dla przyszłości, która oczywiście jest, ale jest tylko jakaś tam, bez żadnej siły uciągu, bez żadnego już urzekania? Jak żyć o wyłącznie własnych siłach, na własny rachunek, po siebie samego tylko, po siebie, co do którego ma się tyle podejrzeń i niepewności? Z dawnego „na razie” zostało mi tylko przyzwyczajenie: „na razie” nie myśleć o tym, że już nie ma dla mnie żadnego „na razie”.
07.03.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek
Nie można doradzać uczniowi zbyt długiego zajmowania się jedną metodą, manierą, jednego narodu smakiem itd. To, co jest prawdziwe i piękne, nie powinno być naśladowane, lecz doświadczone według swoich praw własnych i wyższych. Za wzór (jako non plus ultra) ani człowiek, ani naród służyć nie powinien: tylko wieczna i niewidzialna natura jest w nim i zawiera go w sobie. Ludzie i narody dostarczają tylko przykładów, które mniej więcej szczęśliwie się udały. Na koniec jednym słowem: to, w czym artysta (zawsze korzystający ze wszystkiego, co go otacza i uczy) zadziwia współczesnych, tylko mieć może z siebie i przez udoskonalenie samego siebie. Bo przyczyna tego i jego prawdziwie zasłużonej chwały tak w teraźniejszości, jak i w potomności, nie jest inna jak jego genialna indywidualność żyjąca w jego dziełach kunsztu.
Józef Elsner
Wiedza o tym, co było, najbardziej może utwierdza mnie w przekonaniu, że zamknięcie jakiegokolwiek cyklu, a w tym i cyklu mojej rodziny i mojego gatunku, nie oznacza bynajmniej końca świata, jak to sobie zapewne wyobrażali inni moi współcześni w tej wielkiej chwili, gdy się cykl zamykał. Przeciwnie, koniec jednego cyklu uważam za początek następnego i gotów jestem nawet własnoręcznie pomagać w burzeniu starego świata, pod warunkiem, że istnieje obiektywna pewność, że ten nowy będzie lepszy i że jego architekci nie odtrącą lekkomyślnie dawnego doświadczenia i dawnych tradycji. Takimi tradycjami bywa zazwyczaj cały dorobek tych, którzy pierwsi burzyli poprzedni świat.
Sedan, Paweł Hertz
Odwiedza nas 37 gości oraz 0 użytkowników.