
E.H.: Jak pani traktuje ten akt?
E.D.: Nagość jest po prostu kostiumem. W scenie z Opowieści afrykańskich... jesteśmy z Wojtkiem Kalarusem w sytuacji tuż po seksie. Uradziliśmy, że bardziej przekonująco zabrzmią słowa o miłości do drugiego człowieka, jeśli ja będę naga. Koleżanki pytały, po co w takim razie mam na głowie długą blond perukę. W końcu taka niewyszukana, nic specjalnego. Przecież mogę grać w swoich włosach - tak jak na próbach. Wtedy wtrącił się Warlikowski, mówiąc: „Przecież to jest kostium”.
Nie z wyboru. Kolejne recenzje krzyczą o „epatowaniu", kolejni radni „wstrzymują finansowanie”, kolejne dyskusje toczą się na ten sam temat zwisających penisów, sterczących piersi, wystawianych w buntowniczym geście pośladków. Może potrzebujemy kolejnej rewolucji? Co prawda „naga reforma” dokonała się w polskim teatrze już dawno, ale nie ma spisanych postulatów. Gdyby jakiś nagi Lech Wałęsa chciał je spisać, mogłyby one brzmieć tak:
Adam Sz.: (…) Zbliżył się tym do Chrystusa. Chrystus na krzyżu wisiał nagi, w rzeczywistości nie miał na sobie nawet przepaski, to my go ubraliśmy. Czemu mu ją założono? Bo było czegoś za dużo. Bo był nagi zarówno cieleśnie jak i emocjonalnie – w prawdzie swoich działań. I w tym jest jego największe świadectwo. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że w każdym momencie swojego życia nie miał na sobie żadnych ubrań. Był nieprzerwanie prowokacyjny: burzył ustrój, przyzwyczajenia, zachowania. To chyba najbardziej nagi człowiek w historii. Nie patrzył na to, czy jest śmieszny. Robił to, co uważał za słuszne.
Alicja Sz.: Podczas gdy dziedzictwo religijne każe nam go ubierać w normy.
Adam Sz.: Ponieważ jego nagość jest bezbronna, najłatwiej ją można zniszczyć i oskarżyć. Bardzo chciałbym zagrać Chrystusa. Móc spróbować rozebrać jego całe myślenie o człowieku, koncentrując się na ludzkiej stronie jego natury. Dotknąć również tego wszystkiego, o co byśmy go nawet nie podejrzewali. Po prostu pokazać człowieka z krwi i kości, który też ma swoje problemy, pytania, wątpliwości, by jeszcze bardziej stawać się człowiekiem.
Fragment rozmowy Alicji Szumańskiej z Adamem Szczyszczajem z najnowszego numeru Notatnika Teatralnego.
NOTATNIK TEATRALNY
NR 74/2013-2014
Kocioł polityczny naszych czasów jest dziwnie niespokojny. Co chwila podnosi się na nim pokrywa, z pod której wydobywają się gęste, złowróżbne kłęby pary. Z wielkich środowisk życia, stamtąd, gdzie wiążą się skrzyżowane nici interesów wszechświatowych, nieustannie biegną po drutach telegraficznych wiadomości, podniecające niepokój powszechny.
Szczęście stało się dziś obowiązkiem. Ludzie smutni czy melancholijni postrzegani są jako nieudacznicy. Tymczasem w życiu jednostki i w życiu zbiorowości dzieją się rzeczy bolesne, przerażające, okropne. I może warto się z nimi zmierzyć inaczej niż przez optymistyczne machnięcie ręką? Mamy prawo do rozpaczy. Rozpacz bywa sensowna. Jest przyznaniem, że życie nie jest sprawiedliwe i czasem musimy przegrać. A wtedy potrzebujemy innych ludzi, którzy z nami tę rozpacz podzielą.
Agnieszka Graff
Odwiedza nas 71 gości oraz 0 użytkowników.