
Dorota Wodecka: Ludzie śmiali się na pana "Dziadach".
Michał Zadara: Lubię, kiedy ludzie śmieją się w teatrze. Na przemówieniach dyktatorów nie wolno się śmiać - ponieważ nie wolno myśleć. Widzowie śmiali się na premierze "Dziadów", bo uwolniliśmy je od sentymentalnej tradycji. Wolni ludzie oglądali wspaniały dramat. To był też śmiech przeciwko tym, którzy uważają, że narodowe dramaty muszą być prezentowane w tonacji grobowego ''serio'', a każde widmo interpretowane jest jako element walki narodowej. Zresztą ten śmiech na II części ''Dziadów'' jest uzasadniony gatunkowo: to ludowa operetka.
O czym są ''Dziady''?
- O przerażającej samotności. Samotności człowieka wobec współobywateli, wobec władzy i administracji, a nawet wobec najbliższej wspólnoty. Ostatecznie o osamotnieniu wobec Boga i nieczytelności zasad świata. Odnajdzie się w nim każdy freak, odmieniec, samotnik, poeta, anarchista, wykluczony.
Świat współczesny roi się od szczątków upadłych Bogów i zwyrodniałych tworów mitologicznych – odnajdujemy je w sztuce i obyczajowości codziennej, nieraz nie do poznania przebrane, a przecież przy wnikliwym badaniu odsłaniające swój rodowód sakralny, swoje pokrewieństwo ze schematami, które w postaciach autentycznych zapewniały ludziom stałą możliwość powrotu w bezczasową rzeczywistość niewarunkową
Leszek Kołakowski, Mircea Eliade – religia jako paraliż czasu

(...)
Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co.
Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto,
w ilu postaciach i w jakich zamiarach.
Jeśli będzie miał wybór,
może nie zechce być wrogiem
i pozostawi ich przy jakimś życiu.
Wislawa Szyborska, Jacyś ludzie
Świat, to wariactwo jednego supermózgu, który sam na własnym punkcie zwariował ostatecznie.
Stanisław Lem
Odwiedza nas 39 gości oraz 0 użytkowników.