Konteksty



Gdy płynąłem z Polski do Argentyny, byłem doszczętnie zdemoralizowany - nigdy (pomijając może okres spędzony w Paryżu na wiele lat przedtem) nie znajdowałem się w stanie takiego rozprzężenia. Literatura? Nic mnie nie obchodziła, po wydaniu Ferdydurke postanowiłem odpocząć - i zresztą urodzenie tej książki było dla mnie rzeczywiście silnym wstrząsem - wiedziałem, że dużo wody upłynie zanim zdołam zmobilizować w sobie jakieś nowe treści. I w dodatku byłem jeszcze zatruty jadami tej książki, o której sam w sercu swoim nie wiedziałem na pewno czy chce być „młoda” czy dojrzała?


Takie słowo najpierw rzekły do mnie boginie,
Muzy z Olimpu, córki Zeusa, co trzyma egidę:
„Wiejscy pasterze, marne włóczęgi, same brzuchy,
Umiemy głosić zmyślenia, co zdają się rzeczywiste,
I umiemy, jeżeli zechcemy, oznajmiać prawdę”.
To powiedziały córki wymowne wielkiego Zeusa,
A ułamawszy gałąź z bujnego wawrzynu, ten kostur
Dały mi, godny podziwu. Wieszczą natchnęły mnie pieśnią,
Bym sławił, co będzie i co było. Kazały opiewać
Ród błogosławionych bogów, którzy są zawsze,
A od nich, Muz, zaczynać i na nich każdą pieśń kończyć.

Hezjod


Okropna jest ta wojna nie tylko dlatego, że pustoszy nasze ziemie, burzy świątynie i dzieła sztuki, gubi miliony ciał i miliony dusz podaje w niewolę, ale i przez to jest okropna, iż pozbawia nas ostatnich złudzeń co do nietykalności kolebek naszej cywilizacji. Gdy słyszymy o bombardowaniu Grecji, o zatknięciu chorągwi ze swastyką na Olimpie i Akropolu, buntuje się w nas wszystko, co jest naszą dumą i godnością i wielka nas ogarnia żałoba. Więc nie ma już na tym świecie miejsc, gdzieby nie dotarły niszczycielskie machiny barbarzyńcy, z którym - o ironio - współdziała dzisiaj Rzym? Nie ma już świętości na tej zhańbionej ziemi, której by nie dosięgły brutalne łapy ikonoklastów? Już nawet nazwy nie ma, drogiej sercu humanisty, której by nie podeptała stopa najeźdźcy. Ta wojna chce zniweczyć resztki czaru, który otacza takie niemal święte pojęcia, jak: Olimp, Maraton, Termopyle. Cóż nam pozostanie? Chyba jeszcze ta druga Ziemia Święta, po której chadzał Chrystus z Apostołami, po której chadzali prorocy Izraela, ale tylko patrzeć - i tam padną bomby i pokruszą biblijne ruiny i rozwalą resztki czcigodnych murów, pamiętające króla Salomona, króla Dawida, oraz potomka krwi Dawidowej, który Swą śmiercią na Krzyżu chciał zbawić świat.



Powiedzieliśmy, że Tomasz Mann był patriotą niemieckiego państwa. Przeciwnie niż jego brat Henryk, zawsze dystansował się od formuł internacjonalnej lewicy. Obcy był mu duch rewolucyjnej krytyki w imię wartości ponadpaństwowych. Podążał śladami Lutra i Goethego, co oznaczało dlań programową lojalność wobec prawa i ironicznego dystansowania się od naporu historycznych zdarzeń. Ten „człowiek apolityczny” wyraźnie bał się wessania przez żywioł polityki z jego jednowymiarowością i nieuchronnym fanatyzmem. Także przez język polityki, w którym argumenty zastępowano wyzwiskami. Dlaczego tedy sięgał po wyzwiska?


WITTLIN DO GIEDROYCIA
(...) Nie chcę Pana zanudzać tymi gorzkimi wspominkami, które przecież nikogo nie mogą interesować i które tu bardzo niechętnie reprodukuję. Dość, że nie uciekłem we wrześniu 1939 przed Niemcami, tylko znacznie wcześniej [w lipcu 1939 r., w obawie przed osadzeniem w obozie w Berezie Kartuskiej] – przed takimi Polakami jak ówczesny Jerzy Pietrkiewicz. Mieli oni spore oparcie w rządzącej nami elicie oraz w szumowinach, które nie krępowały się na ulicach naszych miast. Moi znakomici koledzy, Tuwim i Słonimski, zostali w kraju do września 1939 i odparowywali tzw. ciosy kanalii. Ja do takich sportów nigdy nie miałem drygu i wolałem się „usunąć”.

Właściwie powinienem być Pietrkiewiczowi wdzięczny, bo i sam się uratowałem, i zdążyłem jeszcze na czas sprowadzić spod okupacji niemieckiej żonę i córkę. Co do drugiej, kto wie, czy nie większej, zasługi Pietrkiewicza: że przestałem pisać, nie mnie sądzić, czy tzw. potomność nie wyrazi mu za to wdzięczności. Ale fakt faktem, że po „reperkusjach”, jakie wywołały jego wystąpienia, np. wyrzucenie moich rzeczy z czytanek szkolnych, niedopuszczenie ich do wykonania w radio, zrobiło mi się tak ciężko i głupio na sercu, że straciłem ochotę do pisania, mimo iż w czasie tej pietrkiewicziady moja powieść „Sól ziemi” wychodziła w codziennych odcinkach paryskiego „Le Temps” i ukazywała się w tłumaczeniach w wielu krajach, m.in. w faszystowskich Włoszech.

Co się tyczy Goetla, zawsze utrzymywałem z nim dobre, koleżeńskie stosunki. To on właśnie w r. 1939 tłumaczył mi po przyjacielsku, że w nowej, faszystowskiej Polsce, której był heroldem, nie będzie dla mnie miejsca i powinienem wyemigrować.

W niedostatku dawnych bogów

Według obietnicy jedzie „Upiór”. Kiedy w niedostatku dawnych bogów, Muza obcuje z djabłami, nie dziw, że się tworzą podobne monstra.
Adam Mickiewicz w liście do Jana Czeczota, 20 lutego 1823 roku

"Upiór. Historia naturalna", Łukasz Kozak, Wyd. Fundacja Evviva L'arte, 2020

ŚWIAT TO KSIĄŻKA DO CZYTANIA

A raczej: muzyka do zagrania. Suma ulotnych sygnałów, za których pomocą trzeba próbować dotrzeć do trwałego obrazu.
Wszystko zależy od „wykonywania muzyki”, od ukształtowania tego trwałego obrazu świata, a przynajmniej od przebiegu przeżyć, dzięki któremu spostrzega się, że prawda nie zawiera się w takich ulotnych sygnałach, ale w esencjach: jeśli nie ma esencji (idei), są tylko fakty - a jeśli nie ma faktów, nie ma również żadnego sensu (XXXVI, 25).
    
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015

Odwiedza nas 10 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony