
Zmiana powszechnego smaku jest ważniejsza niż zmiana poglądów; poglądy, ze wszystkimi dowodami, kontrargumentami i całą intelektualną maskaradą, są tylko objawami zmiany smaku, a na pewno nie tym, za co się je wciąż często uważa, przyczynami. Jak zmienia się powszechny smak? Wskutek tego, że jednostki, możne, wpływowe i nieznające wstydu, wydadzą wyrok: hoc est ridiculum, hoc est absurdum - czyli sąd smaku i odrazy - i po tyrańsku ten wyrok przeforsują; licznym ludziom narzucają w ten sposób przymus, który stopniowo staje się nawykiem jeszcze liczniejszych, a ostatecznie potrzebą wszystkich. Jeżeli zaś owe jednostki inaczej czują i „smakują", wynika to zazwyczaj z ich szczególnego sposobu życia, pożywienia, trawienia, może z większej albo mniejszej zawartości nieorganicznych soli w ich krwi i mózgu, krótko mówiąc, z ich physis; mają jednak odwagę przyznawać się do swej physis i wsłuchiwać się w jej żądania, nawet najbardziej subtelne - ich sądy estetyczne i moralne to właśnie owe „najbardziej subtelne odgłosy" physis.
Fryderyk Nietzsche, Radosna wiedza
tłum. Małgorzata Łukasiewicz

Lekcją, jaką najłatwiej wynieść z obserwacji brutalnych darwinizmów rozwoju wartości w szklarni sztuki, jest ta prosta mądrość, iż postęp w wartościach nie wynika z tych wartości. Nie można narzucić nowych kanonów sztuki siłą sztuki - skoro właśnie zaprzeczasz sztuce, nicując ją pod inne plusy i minusy. Ta siła pochodzi skądinąd.
Niszczenie wartości i tworzenie nowych wymaga oparcia się na innych oczywistościach, zazwyczaj niższych, bliższych naturze, tj. stałym biologicznym - jak poczucie fizycznej mocy, bezpieczeństwa, atrakcyjności seksualnej, przynależności do grupy; jak lifestyle elit; jak pieniądz i sława.
Uprawiając sztukę w czasach panowania idei postępu, przystajesz na ślepe posłuszeństwo kaprysom rozstawiaczy drogowskazów.

Mieszkamy we dwóch. Ja i telewizor. W górze pokój otwarty na atelier. W pokoju biurko i tapczan. W dole, w atelier całą ścianę wypełnia park: Tiergarten. Szare światło prószy spod sufitu.
Co dwie, trzy godziny: Kliks! i parę strzępów warszawskich ulic przelatuje przez ekran. Wciąż te same ulice, te same czołgi i ci sami żołnierze. Ci sami spikerzy. Nad budynkiem KC narodowa flaga.
0.40 Ostatnie wiadomości: „Czyżby Polska była członkiem NATO? Czy wolne państwo, wolny naród zostały wydarte rodzinie wolnych narodów?" - pyta Brandt, co w Warszawie klęczał przed pomnikiem.
0.45 Kliks. Jarzy się już tylko czerwona lampka sygnałowa.
Także na drugiego końca oceanu fale ciszej nie szumią, plaże nie rozciągają się dalej, kobiety w ogóle nie są bielsze, lecz tym bardziej chwiejne, niż te tutaj.
Wiec nie mów nic. Tylko, gdy pójdziesz potem do lodówki, przynieś mi jedno z sobą. Ale żadnego z tych, słyszysz, co włożyliśmy do lodówki wieczorem, tylko te z drugiego końca, te, które są zimne. I kiedy wrócisz, nie mów już nic.
Suddeutsche Zeitung Nr 289/2002
Zewnętrznie podobny do pseudopolitycznego ekstremizmu, każdy ruch autentycznie opozycyjny, mający rzetelne podstawy do walki w sytuacji niezmyślonego zniewolenia lub wyzysku, niechcący sprzyja fałszerzom podającym mord za narzędzie walki o dobro, ponieważ zwiększa konfuzję panującą w analizie zajść i utrudnia, jeśli nie udaremnia, odróżnienie win pretekstowych od win rzeczywistych – a zresztą, kto i gdzie na tym świecie jest anielsko bezwinny do samego końca? Tak powstaje zadziwiająca skutecznością gra mimikry. Symulowana racja nie daje się odróżnić od racji niezmyślonej, i to nie tyle przez doskonałość aktorstwa symulantów, ile przez nie całkiem czyste sumienie społeczeństw, które zrodziły powojenny terroryzm.
Ostatecznie zabójczą agresję odpiera zabójcza opresja, policja pierwej strzela, niż legitymuje, demokracja, ratując się, musi w jakiejś mierze z siebie zrezygnować, toteż ekstremizm o zmistyfikowanych racjach wywołuje wreszcie takie reakcje, które to, co było sfingowane jako oskarżenie, obraca w oskarżenia zasadne. Zło okazuje się pragmatycznie bardziej skuteczne od dobra, skoro w tej dyslokacji sił dobro musi przeczyć sobie, by powstrzymać zło, czyli nie ma w tych rozgrywkach żadnej niepokalanej strategii zwycięskiej, skoro prawość zwycięża w takiej mierze, w jakiej sama się upodobni do zwalczanej nieprawości.
Stanisław Lem, "Biblioteka XXI wieku / Golem XIV"
Ze wstępu do fikcyjnej książki:
Horst Aspernicus, "Der Völkermord. I. Die Endlösung als Erlösung. II. Fremdkörper tod."
Odwiedza nas 24 gości oraz 0 użytkowników.