Stary budzik

Najgorsze, że od czasu do czasu wszystko rozlatuje się jak stary budzik. Człowiek stoi nad kupą śrubek, z których każda niby jest osobnym i materialnym przedmiotem, ale nie wiadomo, do czego służy, bo wyskoczyła ze swojej funkcji, a sama jako taka nic poza fragmentem sztuki abstrakcyjnej nie oznacza. Męczący to stan. Inny, a podobny, a może ten sam, tylko inaczej przedstawiony, to ten, kiedy z wielką jasnością powstaje pewność, że nie ma żadnej zasługi ani żadnego osiągnięcia i że tak samo nagi i goły stoję jak po urodzeniu, że nic w ciągu tych trzydziestu paru lat się nie wydarzyło, że niczego nie było i najwyżej, w najlepszym wypadku, jest tylko ta skromna kupka, która jest aktualnie. Żadnych zapasów, żadnych szańców, schroniska żadnego człowiek nie jest w stanie sobie zbudować ani zabezpieczyć i na wielkim wichrze zawsze znienacka się znajdzie, chociażby wydawało mu się przedtem, że w pięknie malowanych komnatach przy kominku jasnym sobie przebywał.

Fragment z listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema
20.10.1964

Śmierć

Za dzielność najwyższej miary uchodziło w oczach starożytnych pogardzanie śmiercią - za największą marność lękanie się jej. Ale jest to prawdziwe zawsze - również dziś - dla każdego ludzkiego życia, o którym warto mówić. A skoro jest prawdziwe także to, że człowiek powinien umieć chrieć dla siebie czegoś więcej niż tylko samego cielesnego bytowania, to chociażby dlatego sam jest czymś więcej (lub może być, co tyle samo znaczy) niż tylko jednostką dzielącą wspólnie z innymi los szczególnego gatunku zwierząt (XLVII, 31).

Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015

Odwiedza nas 19 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony