
Stworzyć Bogów i wyobrazić ich sobie nie jako istoty wieczne, nieśmiertelne, lecz jako takie, które czeka kres - to chyba gest najbardziej naturalny, ale też najgłębszy. Obrazuje świadomość społeczeństwa, które chce się zabezpieczyć przed śmiercią, nie negując jednak śmiertelności wszystkiego. To gest docierający w istocie na sam skraj racjonalności. Ale nie dalej, bo tam się zatrzymuje. Grecy umieli się zatrzymywać. Dodajmy, że u Homera Bogowie nie są jedynie ambrotoi - nieśmiertelni - ale także akedees - niedoznający bólu. W porównaniu z ludźmi są zatem jak cienie bez ułomności, a jednak skazane na rozproszenie się (XVIII, 1).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
Teraźniejszość jest tymczasowa i zmienna, a to znaczy, że nie można jej w żaden sposób uchwycić.
Ale nasze bycie w świecie i wobec innych jest faktem, który trwa, póki trwa nasze życie, i chociaż jest czymś przelotnym, potrafi przetrwać w czasie. Nasza kondycja istot śmiertelnych sprowadza się wyłącznie do tego.
Sam fakt naszej obecności w świecie nie podważa oczywiście zmienności rzeczy i upływu czasu. Ale to, że nasza obecność jest absolutnie przelotna i czasowa, nadaje tymczasowości każdej chwili znamię absolutu - czegoś, co zdarza się jeden jedyny raz.
Jeśli więc tworzy nas następstwo chwil, które zdarzają się jeden jedyny raz, jest to następstwo doniosłe: zawiera się w tym w pełni sens naszego trwania. (Czasowe jest zresztą wszystko - czasowa jest Całość).
Ale żeby to dostrzec, trzeba patrzeć na świat od strony swego wnętrza - od strony świadomości, którą przecież można uznać za przestrzeń tej naszej obecności w świecie i naszego trwania (II, 2).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
Już sam akt porozumiewania się z innymi, jeśli nie kryje się w nim wola mocy, panowania i rozkazywania, zakłada wiarę nie tylko w teraźniejszość, ale także w przyszłość, i nie tylko w przyszłość, ale także w to, co trwa i pozostaje - w wieczność. A jednocześnie pociąga za sobą wyrzeczenia jednostki wobec bliźnich, obecnych i przyszłych, wyrzeczenia czynione z myślą o naszym zbiorowym istnieniu do końca dziejów, w czasie nieokreślonym. Wyrzeczenia te znajdują oparcie w zaufaniu do tego, co trwa, a to zaufanie z kolei - w ubieganiu się o to, co trwa, w wierze w ciągłość tego, co prawdziwe i dobre. I właśnie ta wiara jest fundamentem i ustanowieniem aktu szczerego porozumiewania się z innymi (VII, 4).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
Artysta, który urzeczywistnia się wewnątrz sztuki, nigdy nie będzie twórczy - musi on koniecznie umieścić się na tym jej pograniczu, gdzie sztuka styka się z życiem, tam gdzie powstają niemiłe pytania w rodzaju: o ile ta poezja, którą piszę, jest konwencjonalna, a o ile naprawdę jest żywa? Jak dalece kłamią ci, którzy mnie wielbią, i jak dalece kłamię, uwielbiając siebie jako poetę? Gdy jednak kilka takich pytań postawiłem w artykule Przeciw poetom, pytań wcale nieskomplikowanych, których jedyną specyficzną właściwością było, że dotyczyły nie samej sztuki wierszowanej a tylko jej związku z rzeczywistością, okazało się że nikt nic nie zrozumiał, a już najdoskonalej nie zrozumieli poeci. Gdyż cechą tej religii, jak wszelkiej innej, jest, że ona nie dopuszcza zwątpienia, nie chce wiedzieć. Ale dość. Dlaczego tak znęcam się nad poetami? Wam i sobie zdradzę rację mojego dobrodusznego okrucieństwa: wiadomo mi, że poeta wszystko zniesie i niczym nie poczuje się dotknięty pod jednym warunkiem - aby przyznano że jest poetą. I tutaj mogę dać im pełne zadośćuczynienie i sto razy powiem, że są poetami, tak, wybitnymi poetami, a nawet, jak chce antologia, najwybitniejszymi poetami (nic nie mam przeciwko temu).
Ty jednak, narodzie, strzeż się ich historycznie uzasadnionego zmierzchu. Nie daj się wciągnąć w gierkę, która polega na tym, że oni „śpiewają” a ty podziwiasz. Zrewiduj swoje komunały. Czasem bywa tak, że podziwiamy, bośmy przyzwyczaili się podziwiać, a także dlatego, że nie chcemy popsuć sobie parady. Bywa też, że podziwiamy przez delikatność, aby nie robić przykrości. Na wszelki wypadek doradzam: uderzmy w nich mocno aby zobaczyć, czy się nie przewrócą. A ten cios, być może, wyzwoli w nas teraźniejszość i da nam klucz do przyszłości. Głupcy! Dlaczego pozwalacie aby poetów narzucała wam historia? Wy sami musicie ich stwarzać, ich i historię.
Dziennik 1959-1969, Witold Gombrowicz
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013
Połóż się na moście i obserwuj płynącą wodę. Albo biegnij, albo przejdź przez błoto w swoich czerwonych butach. Albo zwiń się w kulkę i słuchaj kropel bębniących o dach. Bardzo łatwo jest sprawiać sobie przyjemność.
Tove Jansson
Odwiedza nas 18 gości oraz 0 użytkowników.