
TOMASZ RÓŻYCKI
Kiedy kwitną akacje?
dla D. V.
Kto podtrzymuje ten świat? Będzie piękne lato.
Kąpaliśmy się w rzece, ponad skrajem lasu,
życie spakowane w koszyku i żółte czereśnie,
bardzo wodniste. Nie chcę opowiadać,
ale stało się. Tato, mama i dziecko, a wokoło
sprawy zieleni: wielka, nieporadna przestrzeń,
i forma, która nas nie chce. Opowiadam historię
narodu, który wszedł do ziemi i urosła na nim
trawa, mlecze i czarnuszka, a także wysokie
rumianki, piękne, z gorejącym okiem. Który
stał się ziemią i wyrosła z niego trawa, mieczyki,
dmuchawce, a zwłaszcza dmuchawce. Jak
potoczy się lato? Jest za dużo przestrzeni,
ponad łąką, kominami, ponad pustym sklepem.
Niechże ktoś nadejdzie, człowiek albo zwierzę
i zdmuchnie nas, zdmuchnie, polecimy dalej.
Tomasz Różycki
Z tomiku „Litery”, Wydawnictwo a5, październik 2016
„Tomasz Różycki jest poetą obdarzonym niezwykłą plastycznością słowa, siłą poetyckiej wyobraźni, przenikliwością spojrzenia. Pisze wiersze finezyjne, o czystym rysunku frazy, brzmiące w muzycznych rejestrach polszczyzny. Jest w nich wysoka nuta – ślad rozpoznania czegoś przejmującego, ślad intensywności doznania świata, intensywności widzenia. Te wiersze potrafią się śmiać, umieją bawić się jak dzieci. Ale przechowują też w sobie wulkaniczny żwir, ślady zakrzepłej krwi, popiół spalonych map”.
Paweł Próchniak

Tak, nie zmieniam zdania. Uciekaj przed rzeszą, uciekaj przed garstką, uciekaj nawet przed jednym człowiekiem. Nie widzę nikogo takiego, żebym ci doradzał obcowanie z nim. Zobacz, jakie masz u mnie poważanie: tylko tobie śmiem ciebie powierzyć. Mówią, że uczeń owego Stilpona [filozofa z Megary], którego wspomniałem w poprzednim liście, Krates, kiedy ujrzał jakiego młodzieniaszka spacerującego na osobności, zapytał, co on robi tak zupełnie sam. Ten odrzekł: „Z sobą rozmawiam”. Na to Krates: „Uważaj, bardzo uważaj, czy nie rozmawiasz z człowiekiem złym”. Ludzi bolejących albo lękliwych pilnujemy, by nie nadużyli odosobnienia. Takich oszołomionych nie należy zostawiać samych, wtedy bowiem snują złe zamysły i knują zamachy albo na innych, albo na siebie, skupiają też zastęp niegodziwych skłonności. Co ze strachu albo ze wstydu taili, wybija się w górę. Zuchwałość ich wzmaga się, rozpala się namiętność, rozjątrza się gniew. W końcu jedyną przewagę odosobnienia, jaką jest brak wspólnika albo świadka, którego można by się obawiać, głupiec traci: sam siebie zdradza.
Zobacz więc, czego się po tobie spodziewam albo raczej czego od ciebie oczekuję (nadzieja bowiem oznacza niepewność): nie znajduję dla ciebie lepszego towarzystwa od ciebie samego. Przypominam sobie, jak wielkodusznie wypowiadałeś nieraz słowa pełne mocy. Od razu ci winszowałem ich i mówiłem: Słowa te nie tryskają ze skraju warg, mają podwalinę; to nie jest ktoś z tłumu, on dąży do dobrego celu. Tak mów, tak żyj, niechże cię z tego nic nie wytrąci. Za swoje dawne śluby dziękując bogom, wznoś ku nim nowe. Proś ich o dobrą myśl, o zdrowie ducha, a potem ciała. Czemuż nie miałbyś ciągle na nowo o to w ślubach zabiegać? Śmiało proś bóstwo, przecież nie zamierzasz prosić o cudzą własność.
Abym jednak swoim zwyczajem zaopatrzył list w jakiś prezencik, potwierdzam prawdziwość tego, com przeczytał u Atenodora: „Rozpoznasz w sobie wolność od wszelkich namiętności, kiedy do tego dojdziesz, że nie będziesz prosił bogów o nic takiego, o co nie mógłbyś prosić głośno”. Wokół nas jakiż obłęd! Szepczą bogom życzenia najpodlejsze, a kiedy ktoś z ludzi nadstawi ucha, zaraz milkną. Czego nie chcą odsłonić przed ludźmi, bóstwu opowiadają. Postaraj się, żeby nigdy nie była ci potrzebna ta rada: tak obcuj z ludźmi, jakby bóstwo to widziało; tak rozmawiaj z bóstwem, jakby ludzie to słyszeli.
Z Listów do Lucyliusza Seneki
***
29.10.2016; godz. 12.00
Dziady w reż. Michała Zadary
OLIMPIADA TEATRALNA
Świat miejscem prawdy
Festiwal DZIADY RECYKLING
Teatr Polski we Wrocławiu
Spróbuj opiewać okaleczony świat.
Pamiętaj o długich dniach czerwca
i o poziomkach, kroplach wina rosé.
O pokrzywach, które metodycznie zarastały
opuszczone domostwa wygnanych.
Musisz opiewać okaleczony świat.
Patrzyłeś na eleganckie jachty i okręty;
jeden z nich miał przed sobą długą podróż,
na inny czekała tylko słona nicość.
Widziałeś uchodźców, którzy szli donikąd ,
słyszałeś oprawców, którzy radośnie śpiewali.
Powinieneś opiewać okaleczony świat.
Pamiętaj o chwilach, kiedy byliście razem
w białym pokoju i firanka poruszyła się.
Wróć myślą do koncertu, kiedy wybuchła muzyka.
Jesienią zbierałeś żołędzie w parku
a liście wirowały nad bliznami ziemi.
Opiewaj okaleczony świat
i szare piórko, zgubione przez drozda,
i delikatne światło, które błądzi i znika
i powraca.
ADAM ZAGAJEWSKI
"Zeszyty Literackie" 2000 nr 4 / 72
Kiedy zapada wieczór, wracam do domu,
wchodzę do swojej biblioteki i już na jej progu
zrzucam z siebie codzienną, zbrukaną błotem odzież,
a przywdziewam szaty godne królewskiego dworu;
tak dostojnie ubrany wkraczam w odwieczną dziedzinę
ludzi starożytnych, gdzie uprzejmie przez nich przyjęty
posilam się tym pokarmem,
który, tylko on, jest moim i do którego spożywania
urodziłem się;
gdzie nie wstydzę się rozmawiać z nimi
i pytać o racje ich czynów,
a oni mi z właściwą sobie życzliwością
odpowiadają.
NICCOLÓ MACHIAVELLI DO FRANCESKA VETTORI
10 grudnia 1513 roku

Nie sposób sobie zupełnie wyobrazić, co się stanie ze światem, z europejską formą życia, z nami. Już nawet się nad tym nie zastanawiam, nie planuję niczego. Zrozumiałem, że sens tej wojny jest następujący: spotężniałe tłumy poszukują innych form życia. Urodziłem się na przełomie epok, trzeba to znieść z pokorą. Już sam fakt, że wiem o tym, wiele znaczy.
Dziennik 1943-1948, Sándor Márai
Odwiedza nas 37 gości oraz 0 użytkowników.