
Wędrujące serca
O miłości w świecie albatrosów
Romantyczne życie albatrosa jest w pewnym sensie rodzajem miłości absolutnej, marzeniem, w którym wszystkie horyzonty otwierają się na nieograniczony wszechświat, w którym wszystko jest możliwe, jeśli zapewni się mu odpowiednią ilość czasu i przestrzeni. Albatrosy istnieją tak blisko nieskończoności, że w wietrzny dzień, przy odpowiednim stanie ducha, z dala od lądu, zwykłemu obserwatorowi można wybaczyć, iż zapomniał, że to ziemskie istoty. Jak by to było - dryfować na skrzydłach, z których każde ma 180 centymetrów długości, będąc niesionym przez wiatr, w całkowitym oderwaniu od przyziemnego żywota?
W albatrosach jest coś uduchowionego. Przy 95 procentach czasu spędzanego nad otwartym oceanem żyją one tak diametralnie inaczej niż my - inaczej niż większość istot na naszej planecie - że trudno uwierzyć, iż te ptaki oddychają tym samym co my powietrzem. Co może tłumaczyć, dlaczego ich życie wydaje się tak romantyczne. Widziałem, jak ludzie odwiedzający kolonię albatrosów na odległej wyspie płakali ze wzruszenia, padali na kolana jak na pielgrzymce do sanktuarium. Wróble nie wywołują raczej takich emocji.

Ten marsz z 11 listopada to Hitlerjugend po prostu. Mało mówi się o ikonografii tego ostatniego marszu. Jedna rzecz to hasła, ale te płonące pochodnie w nocy? Kiedy idzie duża demonstracja, powiedzmy KOD, to jest zupełnie inna, inteligentna, roześmiana. A ci z pochodniami, w nocy, ponury, dymiący tłum, który można skierować w każdą stronę. Ikonograficznie to cytat z historii XX wieku, obraz należący do faszyzmu, nie da się tego inaczej zinterpretować. A że tam szła też mama z dzieckiem, to doprawdy niczego nie zmienia. Współczuję dziecku.
Adam Zagajewski
09.12.2017, Gazeta Wyborcza
***
Jest bowiem pewnikiem najtrwalszym spośród wszyst'kich pewników politycznych i prawdą, której niezawodność została stokrotnie wypróbowana na przestrzeni 40 wieków ludzkiej cywilizacji, że narody skłócone i uzbrojone do walki wewnętrznej w broń insynuacji, oszczerstwa i złej woli, których linię podziału stanowią nazwiska małych i rozdętych ambicją ludzi, których najwyższym gatunkiem radości jest klęska ich wewnętrznych przeciwników, które ponad elementy pozytywne przenoszą zawsze hasła negacji i bojkotu, które zatraciły zdolność zapominania błędów przeszłości, a nie dostrzegają własnych, narodowych osiągnięć i zdobyczy w teraźniejszości - że takie narody nie mogą liczyć w przyszłości na nic innego, jak tylko na druzgocącą klęskę i podeptanie ich wolności i ich honoru.
Polityka interesuje mnie tylko o tyle, o ile staje się kwestią sumienia. Takie chwile na pewno istnieją i u nas teraz jest ona bliska.
Dziennik 1943-1948, Sándor Márai

Autor obrazu: Julek Lewandowski, "insiders and outsiders""insiders and outsiders"
W Budapeszcie. Znowu w naszym mieszkaniu. Nie mam niczego innego, tylko te książki w pokoju. Jest między nimi z tysiąc, które są mi szczególnie, głęboko bliskie. Jeśli te książki przepadną... cóż, nie stanie się ze mną nic specjalnego.
Ale stanowią dla mnie źródło siły. Bez nich staję się w pewien sposób głuchy. To moja ojczyzna, ten pokój pełen książek. W obcych bibliotekach nie mógłbym odnaleźć więzi z duchem, który przemawia do mnie w tym pokoju, pośród tych książek. Jeśli jutro bomba spustoszy to wszystko, będę bezdomny. Trzeba się z tym liczyć. Ale nie trzeba narzekać. Bomba krąży gdzieś w powietrzu nad naszymi głowami i w każdej chwili może spaść. Właściwie musiałby stać się cud, żeby nie spadła. Ale trzeba wierzyć w ten cud. Tylko nie liczyć na nikogo i nie pokłać w niczym nadziei. Milczeć i pracować, póki się da. I z wdzięczną radością patrzyć na książki, na moich przyjaciół, dopóki jeszcze można.
Dziennik 1943-1948, Sándor Márai
Wyd. Czytelnik, 2016
Ludzie krążą w obrębie własnego losu, niezależnie od świata, niemal nieniepokojeni przezeń.
Dziennik 1943-1948, Sándor Márai
We wszystkim, chcąc wyjść z biedy, trzeba drogę odmienić, trzeba formę wziąć nową. Lecz trzeba to uczynić prędko i energicznie, nie tracąc czasu na zatrzymywaniu rzeczy, które od nas odlatują w przepaść.
Z listu Słowackiego do Hersylii i Teofila Januszewskich
Odwiedza nas 176 gości oraz 0 użytkowników.