
(W piątą rocznicę śmierci A.P. Czechowa)
Pisarze rosyjscy prawie nigdy nie ograniczali się do uprawiania „sztuki jako takiej”. Wszyscy filozofowali, uprawiali politykę, innymi słowy - byli „nauczycielami życia”.
Czechow pozostał aż do śmierci tylko i wyłącznie artystą. Unikał wypowiadania się w kwestiach, które zajmowały wówczas społeczeństwo rosyjskie.
Oczywiście musiał spotykać się z najróżniejszymi ludźmi, wypowiadać swoje opinie. Ale były to opinie współrozmówcy, a nie nauczyciela. Opublikowane ostatnio listy Czechowa przypominają korespondencję Turgieniewa. Niewymuszonanrozmowa, celne charakterystyki, skrajne i zmienne nastroje. Subtelna, wrażliwa dusza, która z poczuciem humoru szuka wyjścia ze swej tragedii.
Laskę, stóp przewodniczkę, jak i rzemień z trzciną
Nierozłączny, strach głowom dzieci, byczy ogon
Giętki dzięki oliwie, sandał z jedną podeszwą
i myckę z głowy, którą włosy pożegnały:
Znaki nauczycielskiej pracy Hermesowi
Panu złożył tu Kallon, gdy go starość zmogła.
Faniasz

Jan Steen
Zbyt często zakłada się, że życie wewnętrzne pozornie prosperującej społeczności przebiega równie pomyślnie jak kroki, które podejmuje ona na zewnątrz, tymczasem coraz większe tempo zmian rozwijającej się metropolii było często przeżywane niczym gwałtowna, oszałamiająca burza. Ludzie mieli coraz więcej pieniędzy, ale rzeczy miały coraz mniej sensu.
Rana Dasgupta, Delhi.Stolica ze złota i snu

Warszawa padła. Jakże oni byli bliscy mojemu sercu, Polacy, naród, który ma swój los, uporczywy i nieubłagany! Zrządzeniem tego losu co jakiś czas muszą ulec zagładzie. I to przeznaczenie jest prawdziwym sensem ich istnienia: z jakąż dziką siłą, z jakąż nieustępliwą bujnością zmartwychwstają z głębin swojego fatum! Może już dawno zostaliby wyniszczeni, gdyby los usposobiony bardziej pokojowo dał im do rąk narzędzia do wygodniejszego i bezpieczniejszego istnienia, być może wyniszczyliby się od wewnątrz, może oddaliby się temu wszystkiemu, co w ich naturze jest typowo polskie, swobodne i niepoprawne. A tak między wielkimi, zbójeckimi narodami zachowała ich przy życiu ta mocna więź, ten surowy historyczny los, zawsze padając, zawsze podnosząc się z upadku i zawsze typowo po polsku, czyli odrobinę zbyt hałaśliwie, przesadnie, a równocześnie budząc sympatię tym swoim ludzkim uporem - Polacy, naród, który z głębi swojej natury ma bezpośredni związek z muzyką!
Niczego nie dokażemy babrząc się wzajemnie i wymyślając sobie od hipokrytów, głupców i niedołęgów. Natomiast dążyć trzeba do tego, aby w tych Polakach obudziła się świadomość ich nierealności, tej fikcji, jaką żyją, i aby ta świadomość stała się w nich decydująca. Trzeba im powtarzać: ty nie jesteś taki, ty naprawdę już wyrosłeś z tego co mówisz, ty zachowujesz się tak bo dostrajasz się do innych, celebrujesz, bo wszyscy celebrują, kłamiesz, bo wszyscy kłamią, ale i ty i my wszyscy jesteśmy lepsi od farsy w której występujemy - to im trzeba mówić póki ta myśl nie stanie się dla nich deską ratunku. Ten rodzaj Ketmanu jest nam koniecznie potrzebny. Musimy poczuć się jak aktorzy złej sztuki, którzy w swych ciasnych i banalnych rolach nie mogą się wygrać. Ta świadomość pozwoli nam przynajmniej przechować naszą dojrzałość do czasów, w których będziemy mogli stać się bardziej rzeczywiści.
Dziennik 1959-1969, Witold Gombrowicz
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013
Odwiedza nas 151 gości oraz 0 użytkowników.