

Pod koniec lipca plac Daszyńskiego stał się miejscem wieczornych spotkań mieszkańców miasta, którzy przychodzili pod sąd okręgowy, by bronić niezależnego sądownictwa i sprzeciwić się tzw. reformie sądów proponowanej przez PiS. Codziennie, przez dziewięć dni stali pod gmachem sądu, wokół fontanny i na większości placu, trzymając w dłoniach świece. Wspólnie śpiewali hymn, słuchali fragmentów konstytucji. To chyba pierwszy raz, kiedy to właśnie plac Daszyńskiego, przez lata projektowany jako miejsce miejskiego odpoczynku, stał się domem dla wielkich manifestacji publicznych. Jedną z ponad 2,5 tys. osób, które brały w proteście udział, był Roman Kirstein, legenda opolskiej „Solidarności”. – Manifestacje w obronie niezawisłości sądów bardzo mnie wzruszyły. Nam nigdy nie udało się w Opolu wyciągnąć tylu ludzi na ulice. A tymczasem w środku lata, w pełni sezonu urlopowego, każdego dnia o godz. 21 przychodzili tutaj młodzi ludzie, którzy nie chcą angażować się w wielką, brutalną politykę, ale pokazują, że zależy im na tym, aby Polska nie utraciła tego, co zyskała w ostatnich latach – mówi Kirstein. – Podczas jednego ze spotkań pod sądem znajomy powiedział mi, że w końcu widzi mnie uśmiechniętego na manifestacji. Dziękuję za to wszystkim, którzy byli tam razem ze mną. (M. Misztal, N. Barczyk) Czytaj całość >>>
„Nie mam pokoju i nie prowadzę wojny, między lękiem a nadzieją płonę i jestem zimny jak lód, pod niebo wzlatuję i czołgam się po ziemi, cały świat chcę objąć, a wszystko mi z ramion umyka...”
Petrarka, Jan Parandowski
Wyd. Czytelnik; Warszawa, 1975

Upoważnia mnie do tego to, że ja żyłem w tamtych czasach. I nie widzę tak gładko i tak jasno - tym bardziej dziś - jak uczestnicy rozpętanej histerii patriotycznej.
Proszę pana, czy pan pamięta, czy pan się zetknął, takie było stare polskie przysłowie: krowa, która głośno ryczy, mało mleka daje? Przecież ja, widząc te histerie, euforie patriotyczne, wiem, jak to w momencie tragicznym się kończy. I życzę tym, którzy tę nic niekosztującą histerię pobudzają, żeby ich los nie wypróbował.
Myślimy: od jutra będziemy żyli naprawdę.
A przecież to już życie i niejeden z nas jest już martwy na dobre.
***
Szkoda, że nikt nie chce słuchać opowieści starców. To jakby nie jeść jabłek, bo zdarzają się robaczywe.
Julia Hartwig

1
W Utyce
obywatele
nie chcą się bronić
w mieście wybuchła epidemia
instynktu samozachowawczego
świątynię wolności
zamieniono na pchli targ
senat obraduje nad tym
jak nie być senatem
obywatele
nie chcą się bronić
uczęszczają na przyspieszone kursy
padania na kolana
biernie czekają na wroga
piszą wiernopoddańcze mowy
zakopują złoto
szyją nowe sztandary
niewinnie białe
uczą dzieci kłamać
otworzyli bramy
przez które wchodzi teraz
kolumna piasku
poza tym jak zwykle
handel i kopulacja
Nie chcę czerpać z wody zapomnienia, a udręczają mnie wody pamięci.
Julia Hartwig
Odwiedza nas 122 gości oraz 0 użytkowników.