

A ja już muszę zostawić moją babkę Helenę Konwicką, i jestem szczęśliwy, że mogłem z nią dotrwać aż do tego momentu, że nie pękło mi serce, że nie eksplodowała mi głowa, że przez całą zimę i wiosnę leciałem pod niebem jak żuraw na północ do swoich stron ojczystych, które karmią moją duszę już tyle lat, albo może zdążałem pod samym zenitem nieba w nieznany czas przed nami.
Jest noc, moja pora, zbliża się godzina duchów wymyślonych przeze mnie oraz duchów rzeczywistych, które mnie szukają cierpliwie w stogu gwiazd i planet.
Czytaj więcej: Przez tyle dni i nocy chowałem w zanadrzu duszy jakąś myśl
Żyjemy w stanie codziennej hipnozy. Taka jest natura ludzka. Zamiast dostrzegać rzeczywistość, która jest piękna, ale i groźna, narzucamy na nią banalne nalepki. Rolą sztuki jest odsłonięcie tej rzeczywistości, choćby na chwilę.
Język to szczególna tajemnica, skoro wszystko u ludzi płynie językiem. Słowami układamy tę sieć, umawiamy się na grupową hipnozę. Język jest jak dekoracje w teatrze, za którymi szykuje się przedstawienie. A dobra poezja ściąga maski, zrywa kurtynę, jest instrumentem olśnienia, buntuje przed banałem i ujawnia kłamstwo. Sięga tam, gdzie żaden dowód logiczny się nie przebije. Jest w niej coś z magicznych inkantacji i starożytnych pieśni. Ojciec uważał, że coś przez niego przemawia, a on to tylko szlifuje. Dobrze, żeby młodzi czytali właśnie taką poezję.
Anthony Miłosz
Całość tekstu >>>
Czytaj więcej: Jest w niej coś z magicznych inkantacji i starożytnych pieśni
O pięknie i dobru tkwiących w ludziach, nawet, gdy trudny czas. Tekst Magdaleny Grochowskiej dotyka mnie głęboko. Nadto, me liczne tropy czytelnicze na przestrzeni kilkunastu lat spotkały się w jednym miejscu. Tekst otwiera na dalsze, nowe przestrzenie poszukiwań czytelniczych, a nade wszystko utwierdza w przekonaniu, że trzeba robić dokładnie to, co się od jakiegoś czasu robi z całą kompanią wspaniałych ludzi. To ma sens.
Dmitrij Fiłosofow: polski państwowiec. Magdalena Grochowska o rosyjskim publicyście i emigrancie politycznym >>>

Idźcie ode mnie próżne i nadęte
Frazy retorów, niehelleńska wrzawo!
Idźcie ode mnie, Seliuszu, Warronie
I Tarkwicjuszu, moich młodych lat
Puste brzękadła! Żegnajcie, scholarzy
Ociekający tłuszczem uczoności,
Moi druhowie! Nawet ty, Sabinie,
I ty Sekstusie, serce mego serca,
Żegnajcie wszyscy! Rozpościeram żagle,
Moja łódź płynie ku błogiej przystani,
Gdzie według wskazań wielkiego Sirona
Wyplączę życie z wszelkich trosk. A wy,
Muzy? Dziś żegnam i was. Bądźcie zdrowe,
Muzy kochane!... Bo nie będę przeczył,
Że was kochałem czule… Nawiedzajcie
Me karty czasem, lecz rzadko, ukradkiem…
Wergiliusz
przełożył Zygmunt Kubiak

Śpią wierzchołki, śpią koryta górskich rzek
I przylądki urwiste, i przepaście,
I wszystkie stwory pełzające, jakich tyle ziemia czarna
Karmi, i dzikie bestie, i pszczeli ród,
I potwory z dna purpurowego morza,
I plemiona szerokoskrzydłych ptaków śpią.
Alkman

Życie przepływa przez nas jak wiatr w sieci.
Marokańskie przysłowie
Odwiedza nas 131 gości oraz 0 użytkowników.