
Zostałem zdegradowany do stopnia byłego kochanka / a im dłużej żyję tym Justyna w moich wierszach bardziej awansuje – pisze w tomiku poetyckim pt.: „Kwik” Piotr Macierzyński. „Kwik” to epopeja rozpisana na 90 stron, w której dogłębna intymność wyznania zdaje się przesłaniać cały świat, niejako zupełnie unieważniając go wobec doznanych i udzielonych krzywd. Bazą jest miłość opisana w szczególe dosadnej intymności, bez zakrywania się, a wręcz z przyczepieniem do siebie samego tarczy strzelniczej, gdzie z niewielkiej odległości, wprost na linii strzału, stoi była kochanka z Magnum 44 w dłoni.
Czytaj więcej: Splunąć na te lata ale pudłuję za każdym razem
Rozumieć prawdziwie wszechświat w jego doskonałości nieskończonej, w jego samowystarczalności totalnej, to zarazem kochać go takim, jakim jest właśnie. Nie jest to miłość w znaczeniu potocznym afektu, który do osoby drugiej żywimy, spodziewając się wzajemności. Miłość rozumowa - bo tylko ze zrozumienia, tylko z umysłowego wysiłku wyrastać może ów afekt szczególny - nie wymaga odwzajemnienia, wie bowiem, że absolut nie podlega afektom. Jest to wszakże szczęśliwa miłość, bo zawieść nigdy nie może, a pozwala uwolnić się całkiem od próżnych oczekiwań świata, który miałby być inny, niż jest.
Określić ogólnie coś, co dałoby się nazwać "duchem filozoficznym stulecia", jest zadaniem ponad siły piszącego niniejsze. Rozważamy epokę, w której mnóstwo sprzecznych tendencji rozwija się jednocześnie, a w równym stopniu może uchodzić za charakterystyczne; obserwujemy od początku stulecia rosnącą siłę kontrreformacji katolickiej, a zarazem rosnące niedowiarstwo, ateizm, bezbożnictwo obyczajowe i światopoglądowe; obserwujemy współistnienie krytycznego racjonalizmu i panteistycznej mistyki; współistnienie całościowych interpretacji świata i radykalnego indywidualizmu; subiektywizmu epistemologicznego i teorii, w których samo pojęcie podmiotu nie daje się skonstruować; współistnienie wiary w absolutną przypadkowość historii i w równie absolutny determinizm; widzimy ateistów-libertynów, którzy patrzą na naukę z uśmiechem politowania, i autora “Teodycei”, który jest entuzjastą i współtwórcą wielkich zdobyczy naukowych stulecia; widzimy materializm powołujący się na cytaty z Biblii i widzimy próby konstruowania dowodów istnienia Boga przy pomocy metod matematycznych; widzimy kościół, który prześladuje fanatycznych katolików i toleruje niemal jawnych materialistów; do rdzennej substancji stulecia należą utopiści-marzyciele, makiaweliści polityczni i obrońcy teokracji.
Warszawa, 14.11.2013 (czwartek); Ambasador Szwecji składa kwiaty na Grobie Nieznanej Tęczy.

Słyszą, a nie rozumieją, podobni głuchym. Do nich się odnosi powiedzenie: są tu, lecz jako nieobecni.
Heraklit
Odwiedza nas 17 gości oraz 0 użytkowników.