

ADAM BIESZK
Zapowiedź
Urodziłem się
w czasie drugiej wojny
i większość istnienia
przeżyłem
w moim kraju i nie moim państwie.
Ten rozdźwięk
niczym smuga dziegciu
znaczył sobą
mniej lub więcej
wszystko,
i zapomnieliśmy,
że może być inaczej.
Nim udam się w letnią ostoję przyrody, w kierunek ciszy, na domknięcie burzliwego sezonu wszelkich wydarzeń krajowych, jeszcze jedna podróż teatralna, ponowna zresztą, do Opolskiego Teatru Lalki i Aktora na Szelmostwa Skapena w reżyserii Pawła Aignera (07.06.2017; godz. 18.30). Na ów spektakl po raz pierwszy trafiłem niespodziewanie i niezamierzenie. Zostałem oczarowany przez opolski zespół aktorski, który roztoczył przed moimi oczami wyimek z epoki Króla Słońce. Krotochwila dojmująco zapada w pamięć, a opolskiej scenie dodaje wielkiego splendoru ozłacającego chociaż na chwilę zewsząd lejącą się na nas podłość dnia powszedniego. Mało kiedy zdarza mi się, by podróż w epokę, przywołana olśniewająco przez opolskich luminarzy, pozwalała zastygnąć mi nad pojęciami takimi jak: los, dobro, zło, miłość, czar, swary, kłótnie, waśnie, piękno, ulotność, przemijanie. Szelmostwa Skapena w realizacji OTLiA, dodaję do mojej krótkiej listy spektakli znaczących i niemożliwych do zapomnienia, dokąd tylko starczy zmysłów i sił na kolejny oddech.
Warto zobaczyć, bo jak pisał Tadeusz Boy-Żeleński: „Molier jest kamieniem węgielnym nowoczesnego społeczeństwa. Tak jak w innej przełomowej epoce przyszedł Napoleon, spojrzał na kartę Europy i rzekł: „To królestwo, ta granica, ta dynastia nie podoba mi się”, i granica i dynastia przestawały istnieć, tak przyszedł Molier, spojrzał dokoła siebie i powiedział: „To a to jest złe, głupie i śmieszne; nie chcę, aby to istniało.” I to, co on tak napiętnował, znikało, strawione własną śmiesznością. Nie zmienił oczywiście Molier zasadniczych cech ludzkiej natury, bo to niemożliwe; ale w momencie przeobrażania się społeczeństwa zwalił satyrą swoją niejeden z bałwanów, stojących na przeszkodzie idącemu nowemu życiu, i tak potężnie, może jak nikt inny, przyczynił się do jego ewolucji w duchu światła i swobody”.
(mr)
Oczywiście, możemy, a nawet musimy odmówić światu doczesnemu wszelkiej wartości realnej, redukując go do nicości w obliczu bytu nieskończonego. Przez to samo wszakże, ani nie wyskoczymy ze skończonego swojego ciała, ani rozumu swego nie uzdolnimy do tego, by z nieskończonością się oswoił, ani wreszcie nie zabijemy namiętności, które, choć poskromione, podsycają w nas nieustannie tęsknotę za urokami doczesności. (…) I nie jest to – niepodobna przesadzić w podkreślaniu tej okoliczności – opozycja dobra i zła, ale współistnienie dwóch światów, które właśnie współistnieć nie mogą, skończonego i nieskończonego, obcych sobie bez reszty, a jednak w zagadkowy sposób pochłaniających jedną i tę samą ludzką istotę.
Leszek Kołakowski, Banał Pascala
Według obietnicy jedzie „Upiór”. Kiedy w niedostatku dawnych bogów, Muza obcuje z djabłami, nie dziw, że się tworzą podobne monstra.
Adam Mickiewicz w liście do Jana Czeczota, 20 lutego 1823 roku
"Upiór. Historia naturalna", Łukasz Kozak, Wyd. Fundacja Evviva L'arte, 2020
Odwiedza nas 96 gości oraz 0 użytkowników.