
Cóż z tego, że robiliśmy matury, dyplomy,
kursy. Cóż z tego, że zgłębialiśmy tajniki
biologii, poznawaliśmy daty bitew, style
malarskie, eksperymenty z podwójną szczeliną.
Żyliśmy obok swych ciał, ciała spały, krew
płynęła bezgłośnie. Lista błędów się wydłuża,
erraty się dezaktualizują. Błąd serca sumuje
się z błędem rozumu i oto popełniamy
nowy błąd, błąd zaniechania. I jeśli istnieje
zasada, która nas określa, to chyba tylko
ciągłe powtarzanie głupot w stylu: to a to już
się nigdy nie powtórzy, tamto a tamto będzie
trwało zawsze. Dlatego chodź ze mną,
jest piątek albo wtorek, nieważne. Chodź się
się napić, chodź się zeszmacić. Zabłądźmy,
skręćmy. Wyjdźmy, nie płacąc. No, chodź.
Marcin Orliński - ur. w 1980 r., poeta, prozaik, krytyk literacki. Laureat Nagrody im. Adama Włodka 2015. Wydał tomy wierszy: "Mumu humu" (Kraków 2006), "Parada drezyn" (Łódź 2010), "Drzazgi i śmiech" (Poznań 2010), "Tętno" (Łódź 2014), zbiór krótkich utworów prozatorskich "Zabiegi" (Poznań 2014) oraz książkę krytycznoliteracką "Płynne przejścia" (Mikołów 2011). Oficjalna strona: www.marcinorlinski.pl
Pomyślałem, że koniecznie trzeba pojechać do Włoch, póki jeszcze są na swoim miejscu i póki mogę się tam udać. Kto wie, jak długo będzie to możliwe, jak długo będę mógł, będziemy mogli w ogóle podróżować, bo przecież kierunek postępu wskazuje, że człowiek właściwie nie powinien opuszczać kraju, którego jest obywatelem; Niemcy dość długo musieli płacić tysiąc marek kary, gdy chcieli wyjechać do Austrii, i w ogóle trudno im się dokądkolwiek ruszyć. Podróż zagraniczna nie jest potrzebą prymarną i państwo totalne prędzej czy później ustanowi zasadę, zgodnie z którą prawdziwy patriota nie opuszcza terytorium swojej ojczyzny, prawdziwy patriota siedzi w domu.
Dlatego każda moja podróż do Włoch jest jakby ostatnią i nawet kiedy jestem w jakimś mieście po raz pierwszy, wydaje mi się, że już je kiedyś widziałem, a jednocześnie żegnam się z nim na zawsze. Dostojewski pisze, że człowiek powinien żyć tak, jakby każda chwila w jego życiu była niczym ostatnia chwila skazańca, by zdołał sobie uświadomić niewyrażalną pełnię życia – moje wrażenia z Włoch są właśnie takimi ostatnimi chwilami.
Trzecia wieża, Antal Szerb
Zeszyty Literackie Nr 133

Umieć „trwać” to na pewno świadectwo przebiegłości, rozwagi, uporu i zdolności do kumulowania sił. Właśnie za to podziwiamy Rzymian, Kościół katolicki i Imperium Brytyjskie.
Jeżeli jednak chce się sprawić, byśmy wierzyli - jak to się od pewnego czasu dzieje - że zdolność trwania przez lata i stulecia, czyli zdolność gromadzenia, utrzymywania i pomnażania siły materialnej, miałaby być świadectwem prawdy czy dobroci samej reguły, którą dana instytucja uosabia, to wtedy należy się temu kategorycznie przeciwstawić, bo trwałość tej czy innej instytucji nie ma absolutnie nic wspólnego z jej „dobrocią”.
Trzeba też dodać, że to wcale nie niezmącona trwałość, ale zmienna nietrwałość jest właściwością ludzką par excellence, i że to ona przypada nam w udziale, a tamta nie ma z nami nic wspólnego.
Czy przychodzi nam żyć, czy umrzeć, nie ma to żadnego znaczenia - oto przy czym trzeba się upierać. Ważne jest, byśmy zachowali własną tożsamość, byśmy żyli, trzymając się trwale tego, czym jesteśmy, i umarli takimi, jacy byliśmy.
Co do woli przeżycia za wszelką cenę, można na nią zawsze liczyć zarówno w wypadku instytucji, jak i w wypadku jednostki, ale nie ma w tym nic szczególnie godnego podziwu, a przede wszystkim nic szczególnie znaczącego (XXX, 2).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015

Natomiast człowiek, który żyje dzisiaj nie tyle z myślą o innym świecie (to tylko frazes propagandy antyreligijnej), ile z myślą o czymś, co istnieje poza rzeczami tego świata, z myślą o czymś, co trwa lub może trwać, to znaczy człowiek, który nie godzi się na życie, w jakim myśli się jedynie o praktycznych korzyściach własnych bądź innych ludzi, tylko chce żyć dla sensu, który dostrzega lub którego się domyśla w rzeczach, w istotach, w przeciwieństwach losu, otóż ten człowiek - założywszy nawet, że żyjąc w ten sposób, żyje dla niczego lub raczej dla Nicości - nie popełnia zła i nie szkodzi innym, lecz aktywnie przysparza dobra. Żyjąc bowiem dla niczego, to znaczy żyjąc bezinteresownie, zajmując się jedynie trwaniem rzeczy, w istocie żyje dla dobra, dla tego, czego nie ma, ale co mogłoby być, i wyrzeka się starań o to, co użyteczne. Nie zabiegając o to, co użyteczne, i nie wierząc w absolutność czasu bieżącego, wskazuje możliwe - idealne - znaczenie tego życia, to znaczy możliwy ład, w którym to, co istnieje, może uzyskać swoje ostateczne dopełnienie. A wskazując znaczenie życia, sprawia, że to, co istnieje, zaczyna trwać.
Żyć z myślą o tym, co tkwi poza światem (doczesnym), to tyle, co żyć nie tak, jak życie samo się toczy, czy zgodnie z własnym kaprysem, ale żyć zgodnie z jakąś normą Dobra. Co znaczy: nie żyć dla Nicości, jaką jest bezładne przepływanie dni.
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015

To, że Historia i ambicje pozbawiły Cervantesa złudzeń, stało się impulsem do stworzenia postaci Don Kichota i imago mundi jako świata opowiadającego się po stronie natury oraz ironii: natury, ponieważ istnieje bez powodu, bez wielkości i bez celu (Sancho Pansa), i ironii, ponieważ świat, istniejąc na ten swój sposób, jest światem, który szydzi i ośmiesza, światem, który nieustannie zmienia w irrea1ność wszystko to, co człowiek może sobie uroić lub przedsięwziąć: wymarzoną wielkość, historyczne dokonania, ucieczkę od własnej mizerii w bohaterskie „ja”. Wszystko to okazuje się kolejnymi wiatrakami, a największym z nich jest sam świat i wraz z nim cała natura (IX, 15).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
Gdyby ktoś przez sto lat pytał życia: dlaczego żyjesz? – gdyby mogło mówić, odpowiadałoby zawsze to samo: żyję dlatego, że żyję. Wynika to stąd, że życie żyje mocą swojej własnej głębi i tryska z siebie samego; żyje ono bez „dlaczego”, ponieważ żyje dla siebie samego.
Mistrz Eckhart
Gdybym ze wszystkich wartości, jakie są w Polsce, miał dać którąś na pierwsze miejsce, dałbym wolność.
ks. Józef Tischner
Odwiedza nas 34 gości oraz 0 użytkowników.